Aleksiej Nawalny trafił do szpitala w kolonii karnej we Włodzimierzu

Poniedziałek, 19 kwietnia (11:57)
Aktualizacja: Poniedziałek, 19 kwietnia (16:24)

Aleksiej Lipcer, adwokat rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, przekazał, że polityk już został przewieziony z kolonii karnej w Pokrowie w obwodzie włodzimierskim do szpitala znajdującego się na terenie innej kolonii, we Włodzimierzu. O takiej decyzji lekarzy ws. Nawalnego doniosła wcześniej agencja informacyjna TASS. Służby więzienne przekazały tymczasem, że Nawalnego codziennie bada internista, a stan zdrowia opozycjonisty jest "zadowalający".

Nawalny, który do tej pory odsiadywał wyrok więzienia w kolonii karnej w Pokrowie w obwodzie włodzimierskim, trafił do szpitala we Włodzimierzu, gdzie leczeni są więźniowie. Poinformował o tym Aleksiej Lipcer, adwokat rosyjskiego opozycjonisty.

Lipcer powiedział agencji Reutera, że próbował się zobaczyć z Nawalnym, ale nie został do niego dopuszczony.

W ostatnich dniach przybywa doniesień o pogarszającym się stanie zdrowia opozycjonisty, który pod koniec marca rozpoczął strajk głodowy.

Wyniki badań opublikowane przez lekarzy Nawalnego wskazują, że 44-letni opozycjonista ma problemy z sercem i początki niewydolności nerek.

Przed trzema dniami medycy alarmowali, że stan Nawalnego zbliża się do krytycznego. Tymczasem, służby więzienne utrzymują, że jego stan jest "zadowalający".

Przyznają jednocześnie, że Nawalny jest codziennie badany przez lekarza internistę i leczony witaminami. Działacz opozycji antykremlowskiej Lew Szlosberg ocenił, komentując komunikat służb więziennych, że w istocie te dane potwierdzają oficjalnie ciężki stan Nawalnego.

Opozycjonista - który w sierpniu zeszłego roku padł ofiarą próby otrucia przy użyciu chemicznego środka bojowego - cierpi również na bóle kręgosłupa i traci czucie w kończynach.

Władze więzienne odrzuciły jednak jego prośbę o wizytę lekarza spoza kolonii karnej. Właśnie w proteście wobec tej decyzji Nawalny ogłosił głodówkę.

W niedzielę lekarze opozycjonisty przyjechali do kolonii karnej w Pokrowie, ale nie zostali wpuszczeni, nie umożliwiono im również kontaktu z władzami więziennymi.

Zwolennicy Nawalnego: To kolonia karna z torturami

Zwolennicy polityka i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że kolonia karna nr 3 we Włodzimierzu, na terenie której znajduje się szpital, owiana jest bardzo złą sławą. 

Ten zakład karny "to taka sama kolonia karna z torturami, tylko że z dużym szpitalem, do którego przewożeni są ciężko chorzy. A więc, należy to rozumieć tylko jako fakt, że stan Nawalnego się pogorszył" - oświadczył współpracownik opozycjonisty, Iwan Żdanow. Wyraził przekonanie, że prawdziwe informacje o samopoczuciu Nawalnego mogą przekazać tylko jego adwokaci.

"Kolonia karna nr 3 nazywana jest Motorką. Uważana jest za jedną z najstraszniejszych w obwodzie włodzimierskim. Skazani tak bardzo boją się tam trafić, że gotowi są w proteście podcinać sobie żyły" - napisała na swoim Facebooku szefowa organizacji Ruś Siedząca Olga Romanowa. Powołała się na adwokata Walerija Szuchardina, który mówił o torturowaniu osadzonych tam prądem elektrycznym.

Jeden z osobistych lekarzy Nawalnego, anestezjolog Aleksiej Erlich powiedział portalowi MBCh Media, że podawanie witamin może być jedynie elementem jakiegoś szerszego leczenia i jeśli pacjent nie jest leczony dodatkowo, to taka terapia jest "wątpliwa". 

Zdaniem Erlicha Nawalny powinien ze względu na swoje dolegliwości dostawać środki przeciwbólowe.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Edyta Bieńczak

Michał Gardyas

RMF FM/PAP