18-letnia Saudyjka zabarykadowała się w pokoju. Tweetuje o pomoc

Poniedziałek, 7 stycznia 2019 (10:54)
Aktualizacja: Poniedziałek, 7 stycznia 2019 (11:55)

18-letnia Saudyjka Rahaf Mohammed al-Qunun zabarykadowała się w pokoju hotelowym na lotnisku w Bangkoku. Przez media społecznościowe apeluje o pomoc. Twierdzi, że uciekła od rodziny, która chciała ją wydać za mąż wbrew jej woli. Władze Tajlandii chciały ją deportować, a w kraju czeka ją śmierć. Dziś tajlandzka Policja Imigracyjna poinformowała, że wstrzymała decyzję o odesłaniu młodej Saudyjki.


Rahaf Mohammed al-Qunun zaczęła alarmować o swojej sytuacji poprzez Twittera. Prosiła o pomoc władze kilku krajów europejskich oraz Australii. Jej historią zainteresowały się organizacje UNHCR i Human Rights Watch.

18-latka uciekła od rodziny podczas weekendowego wyjazdu do Kuwejtu. Powodem miał być fakt, że rodzina restrykcyjnie przestrzega nakazów islamu i chciała wydać ją za mąż wbrew jej woli. Na Twitterze Rahat napisała, że przez całe życie była ofiarą fizycznej i psychicznej przemocy. Nastolatka twierdzi, że jeśli zostanie odesłana do rodziny, zabiją ją jej bliscy, ponieważ uciekła i przyznała się do tego, że nie wierzy w Boga. 18-latka uważa, że rodzina zmuszała ją do modlitwy i przestrzegania religijnych nakazów.

Saudyjka poprosiła rządy kilku europejskich krajów o pomoc. Moi bracia już na mnie czekają w ambasadzie Arabii Saudyjskiej w Kuwejcie. Oni mnie zabiją. Moje życie jest zagrożone - powiedział w rozmowie z agencją Reutera.

Dziewczyna kupiła bilet lotniczy do Australii, gdzie chciała ubiegać się o azyl. Została zatrzymana podczas międzylądowania w Bangkoku. Twierdzi, że odebrano jej paszport, bo nie miała męskiego opiekuna, ale władze tajlandzkie temu zaprzeczały. Utrzymywały, że powodem zatrzymania był fakt, że 18-latka nie miała żadnych pieniędzy, biletu powrotnego ani wizy. Według nich, to "sprawa rodzinna" i Rahaf zostanie deportowana do Kuwejtu, skąd przyleciała.

Saudyjka przebywa w hotelu przy lotnisku. Zabarykadowała się w pokoju i nie chce go opuścić. Domaga się rozmowy z przedstawicielami ONZ.


Phil Robertson z Human Rights Watch przyznaje, że "dziewczynie może wydarzyć się krzywda, jeśli zostanie odesłana". Mając na uwadze, jak w przeszłości w Arabii Saudyjskiej traktowana była przemoc w rodzinie, nie można ignorować jej obaw o życie - powiedział Robertson w rozmowie z brytyjską gazetą "The Guardian".

W poniedziałek na konferencji prasowej szef policji imigracyjnej generał Surachate Hakparn oświadczył, że Tajlandia wstrzymała decyzję o odesłaniu 18-latki. Powiedział również, że kobieta nigdzie nie zostanie odesłana "wbrew jej woli". Jednocześnie wyjaśnił, że jeśli tajlandzkie władze nie zdecydują się na deportowanie jej do Arabii Saudyjskiej, będą musiały wyjaśnić powody tej decyzji władzom w Rijadzie, by nie wpłynęło to na stosunki między krajami.

Arabia Saudyjska znana jest z licznych restrykcji wobec kobiet; są one pod opieką mężczyzn (na przykład ojca lub męża), który sprawuje nad nimi władzę i podejmuje ważne decyzje o ich losie. Kobieta oskarżona o popełnienie zbrodni "obyczajowej" może zostać brutalnie ukarana przez rodzinę, a nawet zamordowana (tzw. zabójstwo honorowe). 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Joanna Potocka

RMF24