RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Nietoperz przywarł mu do twarzy. 11-latek zmarł na wściekliznę

Opracowanie: Publikacja: Czwartek, 2 lipca (16:27)

Rzadki, lecz wyjątkowo groźny przypadek zakażenia wścieklizną, do jakiego doszło w Kanadzie u 11-letniego chłopca, opisuje „Canadian Medical Association Journal”. Chłopca w czasie snu obudził nietoperz - zwierzę przywarło mu do ust i nosa. Rodzice chłopca nie zgłosili się do lekarza, gdyż nie miał on żadnych śladów pogryzienia. 19 dni później pojawiły się pierwsze objawy choroby.

Nietoperz przywarł mu do twarzy. 11-latek zmarł na wściekliznę
Nietoperz owocowy, zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
  • W Kanadzie 11-letni chłopiec zaraził się wścieklizną po kontakcie z nietoperzem, który przywarł mu do twarzy podczas snu.
  • Brak śladów pogryzienia spowodował, że rodzice nie zgłosili się od razu do lekarza, a pierwsze objawy pojawiły się po 19 dniach.
  • Wścieklizna u ludzi jest bardzo rzadka. WHO podkreśla, że choroba jest niemal zawsze śmiertelna po wystąpieniu objawów.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Historia ta jest ostrzeżeniem dla rodziców jak i lekarzy, a jednocześnie przypomina, jak groźna jest ta choroba. W razie jakiegokolwiek podejrzenia nigdy nie można jej lekceważyć. Wścieklizna jest zwykle śmiertelna, gdy pojawiają się pierwsze objawy.

Nietoperz na twarzy

Informacje o okolicznościach zakażenia 11-latka są zawarte w raporcie lekarzy ze szpitala dziecięcego University of Manitoba.

Do zakażenia doszło podczas wizyty jego rodziców w domu w północnym Ontario w 2024 r. Kiedy 11-latek spał, obudził go nietoperz, który przywarł do jego twarzy - do ust i nosa. Chłopiec odruchowo zrzucił go, a ojciec złapał zwierzę w garnek i wyniósł na zewnątrz.

Na początku wydawało się, że to tylko nieprzyjemny incydent. Rodzice chłopca nie zgłosili się do lekarza, gdyż nie miał on żadnych śladów pogryzienia, a nietoperz nie wydawał się być agresywny. 

Pierwsze objawy choroby pojawiły 19 dni później. Dziecko skarżyło się na mrowienie i drętwienie po prawej stronie twarzy. Następnie doszło do obrzmienia twarzy i chłopiec stracił apetyt.

11-latek trafił do miejscowej stacji ratunkowej. Cztery dni po wystąpieniu pierwszych objawów podano mu leki przeciwko herpeswirusom, gdyż podejrzewano, że jest to porażenie Bella, czyli nagłe, zazwyczaj przejściowe osłabienie lub paraliż mięśni po jednej stronie twarzy, wywołane przez te patogeny.

Stan chłopca jednak pogarszał się. Pojawiły się bolesne obrzmienia twarzy i wymioty, trzy dni później przewieziono go na oddział ratunkowy szpitala w Ontario. Wykryto wtedy owrzodzenia dziąseł i uszkodzenia nerwów odpowiedzialnych za czucie i żucie.

Rodzice poinformowali lekarzy o bezpośrednim kontakcie twarzy chłopca z nietoperzem. Jednak znowu odesłano go do domu, nadal podejrzewając zakażenie herpeswirusami. Już następnego chłopiec ponownie trafił na SOR, tym razem z zaburzeniami mowy i nasileniem dolegliwości dotyczących twarzy. Doszła gorączka (39 st. C.), trudności z przełykaniem, splątanie oraz halucynacje wzrokowe.

Tego samego dnia wieczorem chłopca umieszczono na oddziale intensywnej terapii i podłączono do respiratora. Dopiero wtedy przeprowadzono badania w kierunku wścieklizny, które potwierdziło zakażenie wirusem wywołującym to zakażenie. Po 17 kolejnych dniach chłopiec zmarł.

To rzadki przypadek

Zakażenie wirusem wścieklizny u ludzi zdarza się wyjątkowo rzadko. W Kanadzie od 1924 r. infekcje tą wykryto u zaledwie 28 pacjentów. W Ontario był to pierwszy taki przypadek od 1967 r.

Do zakażeń tych częściej dochodzi w Azji i Afryce, gdzie odnotowuje się tysiące zgonów z powodu wścieklizny, najczęściej wśród dzieci. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przypada na nie 40 proc. wszystkich zgonów z powodu tej choroby.

WHO ostrzega, że gdy pojawią się objawy wścieklizny - to jest ona na ogół śmiertelna. Bardzo ważne jest zatem profilaktyczne podanie szczepionki przeciwko wściekliźnie. Okres wylęgania tej choroby trwa zwykle od 20 do 90 dni. Początkowe objawy, takie jak gorączka, osłabienie i ból głowy mogą być mylące, gdyż przypominają grypę. Dochodzi do tego nietypowe mrowienie, pieczenie lub ból w miejscu rany.

W Polsce dzięki obowiązkowym szczepieniom psów i tzw. leczeniu poekspozycyjnemu, od 2002 r. nie odnotowano ani jednego przypadku wścieklizny u ludzi. Do zakażeń na ogół dochodzi u dzikich zwierząt, najczęściej lisów i nietoperzy, głównie w województwach wschodnich i południowo-wschodnich (np. lubelskim i podkarpackim). 

 

Źródło: RMF24/PAP

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: