Hubert Hurkacz, obecnie 41. rakieta świata, przystępował do meczu z Learnerem Tienem w świetnej formie. Polak ma za sobą udany tydzień w Chengdu, gdzie dotarł do finału turnieju ATP 250. W Pekinie czekało go jednak niełatwe zadanie - Tien, choć sklasyfikowany wyżej w rankingu (15. ATP), otrzymał od organizatorów tzw. dziką kartę po tym, jak przez błąd administracyjny nie zgłosił się oficjalnie do zawodów. Amerykanin rok temu sensacyjnie dotarł tu aż do finału, więc gospodarze postanowili dać mu kolejną szansę.
Emocje od pierwszych piłek
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Hurkacza, który szybko objął prowadzenie 3:0, tracąc zaledwie jedną piłkę. Jednak Tien nie zamierzał łatwo oddać pola i zdołał przełamać serwis Polaka w siódmym gemie. Przy stanie 5:4 Hurkacz miał piłkę setową, lecz nie wykorzystał okazji, a końcówka pierwszego seta należała do Amerykanina, który wygrał trzy ostatnie gemy i zapisał partię na swoim koncie.
Powrót do gry i pewne zakończenie
W drugim secie Hurkacz szybko odzyskał kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Przełamanie przy stanie 4:2 pozwoliło mu wyrównać stan rywalizacji na 1:1 w setach. Decydująca partia długo toczyła się pod dyktando serwujących, aż do wyniku 4:4. Wtedy Polak wykorzystał drugiego break-pointa, a następnie pewnie zamknął mecz przy swoim podaniu, wykorzystując drugą piłkę meczową.
W drugiej rundzie na Hurkacza czeka już Francuz Arthur Gea, 58. zawodnik światowego rankingu.