Mecz w Miami był długo wyczekiwany przez kibiców zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Pierwotnie spotkanie miało odbyć się w miniony czwartek, jednak zostało przełożone z powodu fatalnych warunków atmosferycznych. Nad okolicę nadciągnął gęsty dym z pożarów lasów w Kanadzie, co zmusiło organizatorów do zmiany terminu. Zaległy mecz odbędzie się 6 października.
Lewandowski dołączył do Chicago Fire 29 czerwca, kończąc czteroletnią przygodę z FC Barceloną. Wcześniej reprezentował barwy takich klubów jak Bayern Monachium, Borussia Dortmund czy Lech Poznań.
Samobójcza bramka
Środowe spotkanie zaczęło się od konsternacji w szeregach gospodarzy: w 18. minucie Jamajczyk Ian Fray podał do swojego bramkarza Rocco Riosa Novo, a argentyński bramkarz w niegroźnej sytuacji nie trafił w piłkę i ta wtoczyła się do bramki.
Jednak dziewięć minut później z rzutu karnego do wyrównania doprowadził Urugwajczyk Luis Suarez, pełniący tego dnia rolę kapitana pod nieobecność odpoczywającego po mistrzostwach świata Argentyńczyka Lionela Messiego. Ten sam piłkarz dał gospodarzom prowadzenie w 51. minucie. W 63. Lewandowski opuścił boisko, a zastąpił go reprezentant Finlandii Robin Lod.
Wydawało się, że remis dla gości uratował Puso Dithejane z RPA (67.), ale w końcówce o zwycięstwie gospodarzy przesądził Preston Plambeck (87.).
„Potrzeba jeszcze czasu, żeby przyszła świeżość”
Robert Lewandowski przyznał, że na razie nie był gotowy na dłuższy występ niż około godziny.
Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby wrócić do pełnej dyspozycji. Dla mnie ten pierwszy mecz to przede wszystkim było takie fizyczne „przepalenie” tego, co się w ostatnim czasie trenowało. Potrzeba jeszcze czasu, żeby przyszła świeżość, w ciągu tygodnia czy kolejnych dni będzie na pewno dużo większa i to wszystko będzie lepiej wyglądać - powiedział dziennikarzom polski napastnik.
Jak dodał, dała mu się we znaki także pogoda. Nie było łatwo. Warunki były wymagające, a pogoda różniła się od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni - wspomniał.
„Nic z dnia na dzień się nie tworzy”
Jak zaznaczył, po niewielu treningach z drużyną trudno, żeby oczekiwał od siebie i partnerów, by wszystko funkcjonowało jak trzeba, bo to jest w futbol w zasadzie niemożliwe. To był pierwszy mecz, a nic z dnia na dzień czy z tygodnia na tydzień się nie tworzy. Trochę czasu na pewno będzie potrzeba, żeby się wkomponować, ale myślę, że każdy mecz da nam większe zrozumienie, a i forma fizyczna będzie rosnąć - przyznał.
Szkoda, że przegraliśmy. W pewnym momencie mecz był otwarty, były okazje z obu stron, ale myślę, że za proste błędy popełniliśmy w defensywie. Na pewno jednak każdy mecz będzie działał na naszą korzyść - wskazał Lewandowski.
Kolejny mecz Chicago Fire w niedzielę
Chicago Fire jest na trzecim miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej z dorobkiem 26 punktów. Inter, który rozegrał o jedno spotkanie więcej, jest drugi - 34, a prowadzi Nashville SC - 39.
Kolejny mecz „Strażacy” rozegrają w niedzielę czasu polskiego, gdy na wyjeździe zmierzą się z New York City FC.