Po wygranym meczu z Norwegią (2:1) w Lidze Narodów, atmosfera w drużynie narodowej Portugalii gwałtownie się zaostrzyła. Wszystko zaczęło się od decyzji trenera Jorge Jesusa, który najpierw zdjął Cristiano Ronaldo z boiska podczas spotkania z Walią (1:0), a następnie posadził go na ławce rezerwowych w starciu z Norwegią, które Portugalia wygrała 2:1. Takie traktowanie nie spodobało się legendarnemu napastnikowi, który – jak donoszą media – miał wyrazić swoje niezadowolenie w rozmowie z selekcjonerem.
Konflikt na linii Ronaldo – Jesus
Wtorkowy trening reprezentacji Portugalii odbył się już bez udziału Cristiano Ronaldo. Federacja oficjalnie nie podała przyczyn nieobecności, jednak dziennikarze szybko ustalili, że doszło do poważnego spięcia między kapitanem a trenerem.
Sytuacja była na tyle poważna, że do Kopenhagi, gdzie Portugalczycy przygotowują się do meczu z Danią, przybyli najwyżsi działacze federacji, w tym prezes Pedro Proenca, by załagodzić konflikt.
Ronaldo zabiera głos
Mimo prób mediacji, sytuacja nie została rozwiązana. W środę rano media obiegła informacja, że Cristiano Ronaldo opuścił zgrupowanie kadry. Sam piłkarz wydał oświadczenie w mediach społecznościowych:
„Po konferencji prasowej z trenerem reprezentacji i rozmowie z prezesem Portugalskiej Federacji Piłkarskiej podjąłem decyzję o opuszczeniu zgrupowania. W odpowiednim czasie powiem prawdę wszystkim Portugalczykom o powodach, które skłoniły mnie do odejścia z reprezentacji, której zawsze się poświęcałem. Teraz czas życzyć powodzenia Portugalii i wszystkim moim kolegom z drużyny, bez wyjątku” – napisał Ronaldo.
Przyszłość CR7 w reprezentacji pod znakiem zapytania
Selekcjoner Jorge Jesus stanowczo zaprzecza, jakoby doszło do konfliktu, jednak sytuacja wydaje się poważna. Czy to definitywny koniec reprezentacyjnej kariery Cristiano Ronaldo? Przypomnijmy, że 41-letni napastnik rozegrał dla Portugalii aż 234 mecze i zdobył rekordowe 146 bramek.
Czy kibice zobaczą jeszcze Cristiano Ronaldo w narodowych barwach? Odpowiedź na to pytanie pozostaje otwarta, a cała Portugalia z niepokojem śledzi rozwój wydarzeń.