​Związkowcy z LOT-u zapowiadają na 1 maja strajk generalny. Protest ma potrwać dopóki dyrekcja lotniczego przewoźnika nie spełni ich żądań płacowych. Szefostwo LOT-u ostrzega że protest będzie nielegalny, ponieważ decyzja o jego podjęciu nie była jednomyślna, tzn. nie poparły go wszystkie związki zawodowe w firmie.

REKLAMA

Władze Polskich Linii Lotniczych LOT będą indywidualnie rozmawiać z pracownikami i namawiać ich, by nie brali udziału w strajku. W najbliższych wtorek 1 maja personel pokładowy LOT-u chce ruszyć ze strajkiem generalnym. Zdecydował o tym w referendum. Pracownicy chcą nowych zasad wynagradzania.

Pasażerowie, którzy wylot na majówkę samolotem LOT-u muszą być przygotowani na to, że wiele samolotów będzie opóźnionych albo odwołanych. Problem ma dotyczyć zwłaszcza lotów z Warszawy.

Pasażerowie mają czekać na komunikaty - mówi prezes LOT-u Rafał Milczarski. Niewykluczone, że będą mogli za darmo zmienić rezerwację. Gotowego planu antykryzysowego nie ma, bo jak mówi prezes Milczarski: Nie wiemy, ile osób może strajkować.

Zarząd LOT-u ten strajk uznaje za nielegalny i próbuje - także drogą sądową - zmusić związkowców do odwołania blokady portu.

Największe problemy mają dotyczyć warszawskiego Okęcia. Przez strajk samoloty mogą nie startować lub mieć duże opóźnienia.

Jest to dla nas bardzo smutny dzień - powiedział prezes Milczarski. Zapewnił, że spółka zrobi wszystko, by pomóc pasażerom, jeśli do protestu dojdzie.
Według władz LOT-u, zapowiadany strajk będzie nielegalny. Wskazały, że na sześć związków będących w sporze zbiorowym z firmą, decyzję o proteście podjęły tylko dwa.

Wcześniej Monika Żelazik, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego pytana o to, jak długo będzie trwał protest - wyjaśniła, że nie będzie miał on ograniczenia czasowego. Będziemy protestować, dopóki nie zostaną spełnione oczekiwania pracowników - podkreśliła.

Dodała, że protest to wynik ponad 3-letnich nieskutecznych negocjacji z pracodawcą. Chodzi o zasady wynagradzania m.in. personelu latającego. Referendum strajkowe, mimo iż zgodnie z prawem jest organizowane przez związki zawodowe, to generalnie jest pracownicze. Mamy ponad 1,6 tys. pracowników. Kworum zostało spełnione, bo w referendum strajkowym wzięło udział ok. 900 pracowników. Poza paroma głosami nieważnymi, 92 proc. było za podjęciem strajku - wyjaśniła.

(ph+j.)