Wszyscy obywatele tego państwa powinni się stawiać na wezwanie sądu - tak Zbigniew Ziobro komentuje sprawę posła PiS Artura Zawiszy. Sprawa dotyczy skargi mieszkańca Jaworzna, który kilka lat temu oskarżył Zawiszę o pobicie.

REKLAMA

Posła wówczas uniewinniono, ale wyrok został uchylony przez sąd II instancji. Kolejny proces w ogóle się nie zaczął, bo szef komisji bankowej nie odpowiadał na wezwania sądu.

Minister Ziobro nie chciał mówić jednak o tej konkretnej sytuacji. Zasłaniał się nieznajomością sprawy. Jego zdaniem dyscyplinowanie osób wzywanych to rola sądu, a nie ministra. Przyznał jednak, że unikanie sądów bez ważnych powodów jest wyjątkowo naganne. Wiem, że jeżeli z przyczyn nieusprawiedliwionych się nie stawił, to źle się stało, bo powinien się stawić każdy. Dotyczy to zarówno prezydenta Kwaśniewskiego, który się nie stawiał a powinien był się stawić. Dotyczy to pana Leszka Balcerowicza, który w ogóle zapowiada, że się nie stawi i dotyczy to pana Artura Zawiszy, który jeżeli został wezwany to powinien się stawić - mówi Ziobro. Na pytanie czy moralne jest zatem, że Zawisza śle gromy na Leszka Balcerowicza, że unika komisji, a sam unika sądu, minister Ziobro odpowiedział, że ocenę moralną pozostawia nam.

Artur Zawisza trzykrotnie nie stawił się na rozprawy do sądu. Jak ustalił nasz reporter Marcin Buczek, zawiadomienia o rozprawie odbierali wprawdzie członkowie najbliższej rodziny Zawiszy, ale - zgodnie z przepisami - sąd takie zawiadomienia traktuje jako prawidłowo doręczone. O rozprawach wiedział również pełnomocnik Zawiszy, który też nie stawiał się w sądzie.

Tymczasem Zawisza uparcie twierdzi, że żadnego wezwania do sądu nie widział. Co innego mówi jednak rzecznik katowickiego sądu i podaje przykłady. Jedna z rozpraw miała się odbyć 8 grudnia; poseł i jego pełnomocnik odebrali 24 listopada zawiadomienie o tej rozprawie. Jest takie potwierdzenie – zaznacza rzecznik.

Albo więc Artur Zawisza ma bardzo krótką pamięć, albo szuka wymówki, aby uniknąć spotkania z wymiarem sprawiedliwości. Ma ku temu powód, ponieważ ewentualny wyrok skazujący mógłby go pozbawić szefostwa w komisji badającej aferę bankową.