Na szczecińskim Cmentarzu Centralnym pochowano starszego chorążego Rafała Celebudzkiego, który zginął w Afganistanie. W ostatniej drodze towarzyszyła mu rodzina, przedstawiciele władz wojskowych i żołnierze, z którymi służył.

REKLAMA

W uroczystościach pogrzebowych, oprócz najbliższej rodziny, wziął udział m.in. ambasador USA w Polsce, delegacje MON, Dowództwa Generalnego, a także Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w Szczecinie, którego był żołnierzem.

Po uroczystościach w kaplicy cmentarnej trumna przykryta flagą, na której leżała czapka rogatywka, spoczęła na lawecie. Na czele konduktu żałobnego szła orkiestra wojskowa, a za nią kompania honorowa. Posterunek honorowy przy trumnie wystawili koledzy st. chor. Rafała Celebudzkiego z kompanii zabezpieczenia Brygady Wsparcia Dowodzenia Wielonarodowego Korpusu.

Z serca współczuję dzisiaj, bo tragiczna śmierć męża i ojca zawsze jest dramatem kochającej rodziny - zwrócił się do rodziny podoficera pułkownik Mariusz Fryc z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który odczytał list prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zapewniam jednak, że ta żołnierska śmierć nie zostanie zapomniana. St. chor. Rafał Celebudzki dołącza do grona tych, którym Rzeczpospolita winna jest szacunek i pamięć. W imieniu wszystkich Polaków dziękuję, że wspierali państwo st. chor. Rafała Celebudzkiego w jego odważnej misji - dodał.

Składamy hołd żołnierzowi Sił Zbrojnych RP, świętej pamięci st. chor. Rafałowi Celebudzkiemu, nisko pochylając głowy. Czynimy to z szacunkiem dla jego żołnierskiej ofiary życia, będącej najszlachetniejszym znakiem patriotyzmu. Cześć jego pamięci - dodał Fryc.

Trumna z ciałem podoficera spoczęła w kwaterze wojskowej Cmentarza Centralnego. Grób przykryły wieńce i wiązanki złożone przez licznie przybyłych uczestników uroczystości pogrzebowych.

Podoficer zginął we wtorek w Kabulu podczas konwoju. Zamachowiec samobójca zdetonował samochód pułapkę obok wojskowej kolumny. W wyniku eksplozji zginął Celebudzki, który prowadził jeden z pojazdów. Lekko rannych zostało dwóch innych polskich żołnierzy.