Zaskoczenia nie ma - opozycji nie udało się odwołać Zbigniewa Ziobry ze stanowiska. Za wnioskiem o wotum nieufności wobec szefa resortu sprawiedliwości głosowało 226 posłów, 228 było przeciw. 3 osoby się wstrzymały.

REKLAMA

Wniosek o wotum nieufności wobec Ziobry w połowie listopada złożyły kluby Koalicji Obywatelskiej i Lewicy oraz koło Polska 2050.

Szef klubu KO Borys Budka, uzasadniając w listopadzie wniosek o odwołanie Ziobry stwierdził, że to "powiedzenie "sprawdzam" dla tych wszystkich, którzy mówią dziś, jak bardzo potrzebne są pieniądze z funduszy europejskich". Jak ocenił, w tej chwili "jedyną blokadą środków europejskich dla Polski jest weto, które zgłasza Ziobro".

Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski mówił zaś, że Ziobro upolitycznił prokuraturę na niespotykaną dotąd skalę i zbiera haki na swoich politycznych sojuszników ze Zjednoczonej Prawicy. Dziś jest pierwszym blokującym pieniądze z Funduszu Odbudowy i blokującym porozumienie z Unią Europejską - zaznaczył.

"Pan nawet PiS nie jest potrzebny"

Samo wyliczenie najważniejszych tylko powodów usunięcia Zbigniewa Ziobry z tego stanowiska przekracza ramy czasowe mojego wystąpienia - mówiła w trakcie sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz. Przywoływała niedawny wywiad premiera Mateusza Morawieckiego dla tygodnika "Sieci", w którym szef rządu stwierdził m.in. że "większego chaosu i kłopotów, niż mamy w sądownictwie, już chyba mieć nie możemy". Premier Morawiecki trafnie ocenia swojego ministra; robi to szczerze, uczciwie - zauważyła.

Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że Ziobro jest ministrem sprawiedliwości, który de facto "okrada swój własny naród". Jest owładnięty nienawiścią do Unii Europejskiej i demokracji. Jego działania to jest nieustający ciąg decyzji, które doprowadziły naszą ojczyznę do tego, że stoi w jednym szeregu z proputinowskimi Węgrami. Jesteśmy na obrzeżach Unii, bo ten człowiek sobie wymyślił, że będzie reprezentował skrajnych eurosceptyków - mówiła. Zwróciła też uwagę na zapowiedziany we wtorek przez PiS projekt zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym. A co w nim mamy? Przekreślenie haniebnego dorobku Ziobry. Panie ministrze, pan nawet PiS nie jest potrzebny - mówiła. Jakby minister Ziobro miał choćby gram honoru, to by sam podał się do dymisji - dodała Gasiuk-Pihowicz.

"Gwóźdź do trumny wymiaru sprawiedliwości"

Anna Maria Żukowska z Lewicy wskazywała, że Ziobro chciałby wypowiedzieć Konwencję Stambulską, a skupia się na ściganiu tych, "którzy próbują ujawnić te wielkie zbrodnie, które miały miejsce w łonie Kościoła katolickiego". Pan widzi politykę karną tylko jako politykę represyjną - oceniła.

Posłanka Lewicy mówiła, że Ziobro likwiduje sądy pracy i nie nagradza w sposób godny pracowników wymiaru sprawiedliwości. Pan nie umie zarządzać ministerstwem sprawiedliwości podobnie jak prokuraturą - powiedziała Żukowska. Ściga pan także osoby, które - tak jak moje koleżanki - potrafią się postawić, które są niezależne - prokurator Wrzosek, sędziów - jak sędzia Tuleya, Juszczyszyn - mówiła.

Minister Ziobro jest największym szkodnikiem polskiego wymiaru sprawiedliwości, powinien zostać odwołany i dlatego klub Lewicy będzie głosował za jego odwołaniem - podsumowała Żukowska.

Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Paszyk ocenił, że minister Ziobro stał się "gwoździem do trumny dla polskich funduszy unijnych".

Zbigniew Ziobro to także gwóźdź do trumny wymiaru sprawiedliwości - powiedział Paszyk. Między rokiem 2015 a rokiem 2021 średni czas postępowania sądowego w sądach rejonowych wydłużył się o 75 procent - z czterech miesięcy w 2015 roku do 7 miesięcy w 2021 roku - wyliczał.

"Jesteście pionkami w cudzych planach"

Głos podczas debaty zabrał Zbigniew Ziobro. Na początku jego wystąpienia wyświetlone zostało nagranie, na którym posłanka KO Anna Wojciechowska mówi: "Niemcy widzą, jaka jest sytuacja w naszym kraju. Przecież to są tak samo inteligentni ludzie. Dlatego są zablokowane pieniądze".

Widzicie? Wszystko jasne. Wasz pryncypał Donald Tusk powiedział, że to przeze mnie, przez Solidarną Polską nie ma pieniędzy z KPO, a wasza koleżanka, pani poseł Joanna Wojciechowska (...) powiedziała prawdę. W tym potoku kłamstw, który nieustannie spływa z waszych ust do Polaków, czasami, jakże rzadko, a szkoda, zdarza wam się mówić prawdę - komentował to nagranie Ziobro.

Niemcy nie odważyliby się blokować KPO, gdyby nie wasze zaangażowanie, wasza aktywność, wasze sprawstwo - powiedział lider Solidarnej Polski, zwracając się do opozycji. Dzisiejszej debacie patronuje tak naprawdę kłamstwo, hucpa i hipokryzja. Winszuję inicjatorom kompromitującego dla was spektaklu - ocenił.

Minister tłumaczył też, dlaczego Solidarna Polska głosowała w Sejmie przeciw przyjęciu KPO. W odróżnieniu od pożyczki na rynku, Polacy za KPO muszą płacić - jak wynika z wyliczeń ekspertów - kwoty od 300 do 500 miliardów złotych. Wy opowiadacie kłamstwa, że to jest rzekomo darowizna, że to jest bezzwrotna dotacja, a to jest wysoko oprocentowany kredyt - mówił.

Ziobro podkreślał, że w "kredycie" są drobnym druczkiem zapisy, tak zwane kamienie milowe, a które dotyczą podatków od samochód spalinowych, a także zapisy ograniczające polską suwerenność. Ten kredytodawca może ingerować w regulamin polskiego Sejmu, polskiego rządu i regulować polskie sądy podporządkowując je Brukseli, a nie Sądowi Najwyższemu w Warszawie - przekonywał.

Mogę jasno powiedzieć, iż jesteście pionkami w realizowanych cudzych planach, pisanych raz cyrylicą, raz umlautami, to, że jeździcie do obcych stolic zabiegać o wsparcie, to wszystko razem wziąwszy nie uzasadnia tego, żeby Zjednoczona Prawica nie działała razem przeciwko wam, raz na rzecz Polski, solidarnej, suwerennej Polski - podkreślał Ziobro.

"Im bardziej nas bijecie, tym jesteśmy twardsi"

Zjednoczona Prawica jest twarda jak stal. Im bardziej nas bijecie, tym jesteśmy twardsi. Im bardziej chcecie nas zdestabilizować, rozszczepić, tym bardziej Zjednoczona Prawica jest zjednoczona - mówił w czasie debaty premier Mateusz Morawiecki. Was łączy jedna rzecz: nienawiść do PiS, a nas łączy Polska - powiedział, zwracając się do opozycji.

Nie ma was, kiedy walczymy z inflacją i kryzysem, nie ma was, kiedy walczymy o to, żeby Ukraina mogła przetrwać - w tych wszystkich tematach was nie ma. Ba! Wielcy Europejczycy! Nie ma ich, kiedy my walczymy o środki unijne. Oni robią wszystko, żebyśmy w UE nie dostali tych środków. To jest właśnie faulowanie, to jest gra poniżej pasa - oświadczył premier.

Przeciwko temu wnioskowi o wotum nieufności będzie głosowała cała Zjednoczona Prawica. Obronimy ministra sprawiedliwości, obronimy nasz rząd, ale pójdziemy dalej: uzyskamy te środki z Unii Europejskiej, zwalczymy inflację, zwalczymy kryzys i zwyciężymy za 10 miesięcy w wyborach - oświadczył Morawiecki.

Kto był za, a kto przeciw?

Przeciwko wotum nieufności dla Ziobry głosowało 226 z liczącego 228 posłów klubu PiS. W głosowaniu nie wzięło udziału dwóch posłów klubu: Witold Czarnecki oraz Tomasz Rzymkowski. Przeciw odwołaniu Ziobry zagłosowali również dwaj posłowie niezależni: Zbigniew Ajchler i Łukasz Mejza.

Od głosu wstrzymała się trójka posłów z koła Polskie Sprawy: Zbigniew Girzyński, Andrzej Sośnierz i Agnieszka Ścigaj.

Za wnioskiem o wotum nieufności zagłosowała niemal cała opozycja: wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej (126), Lewicy (44), Koalicji Polskiej-PSL (24), Konfederacji (12), Polski 2050 (7), Porozumienia (5), PPS (3).

Wniosek poparło też 3 posłów koła Kukiz'15: Paweł Kukiz, Jarosław Sachajko i Stanisław Żuk.

"Za" byli również dwaj posłowie niezależni: reprezentant mniejszości niemieckiej Ryszard Galla oraz Paweł Szramka.

W głosowaniu nie wziął udziału poseł niezależny Wojciech Maksymowicz.

Bochenek: Nie będzie tak, że opozycja będzie meblowała nam rząd

Zjednoczona Prawica jest zjednoczona, jesteśmy jednością. Jedną wspólną formacją polityczną, która de facto realizuje wspólny program, wyrastamy z jednego pnia - mówił dziennikarzom po głosowaniu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek. "To, że czasami pojawiają się pewne różnice, wcale nie świadczy o tym, że nie będziemy się bronić. To nie będzie na pewno tak, że opozycja będzie meblowała nam rząd - dodał. Dzisiaj mamy większość parlamentarną, aby wspierać i bronić naszych ministrów. Głosować kolejne rozwiązania legislacyjne korzystne dla polskich obywateli, by pracować dalej dla Polski - powiedział polityk.

Te słowa, kłamstwa i obelgi, które padały z ust polityków opozycji są kompletnie niewiarygodne. Wszyscy doskonale wiemy, jeżeli chodzi o zarzuty o KPO, że to właśnie politycy opozycji najczęściej byli gośćmi w instytucjach unijnych i zabiegali o to, aby te środki dla Polski i Polaków wstrzymywać, blokować. Dzisiaj wiemy, że jest postęp w negocjacjach - podkreślał Bochenek.