Prokuratura w Kielcach postawiła posłowi Andrzejowi Jagielle zarzut utrudniania śledztwa – dowiedział się reporter RMF. W trakcie wizyty w prokuraturze poseł zasłabł i ponownie trafił na oddział kardiologii szpitala w Kielcach. Według lekarzy Jagiełło nie może uczestniczyć w dalszych czynnościach procesowych.

REKLAMA

Poseł Jagiełło odwiedził wczoraj kielecką prokuraturę i spędził w niej co najmniej kilka godzin. Przed prokuraturą czekali na niego dziennikarze. Nie doczekali się. Wyszła do nich jedynie Małgorzata Perz, zastępująca rzecznika i oświadczyła: Poseł Jagiełło był w prokuraturze, ale w tej chwili już go nie ma. Zapraszam na jutro.

Małgorzata Perz nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy poseł został już przesłuchany. Według informacji reportera RMF tak właśnie było. Co więcej, prokuratura postawiła posłowi SLD zarzut utrudniania śledztwa. Grozi mu za to do 5 lat więzienia.

W trakcie przesłuchania w prokuraturze poseł zasłabł i trafił na oddział kardiologii szpitala w Kielcach. Według lekarzy Jagiełło nie może uczestniczyć w dalszych czynnościach procesowych.

Poseł Andrzej Jagiełło jest kluczową postacią tzw. afery starachowickiej. Funkcjonariusze CBŚ chcieli zatrzymać 27 członków gangu, zajmującego się m.in. handlem bronią, narkotykami i wyłudzeniami. Poseł Jagiełło pokrzyżował te plany. Z policyjnego podsłuchu wynika, że - powołując się na informacje od wiceszefa MSWiA Zbigniewa Sobotki - ostrzegł członków gangu i w efekcie policjantom udało się zatrzymać tylko 18 gangsterów.

Usunięty już z klubu SLD Jagiełło potwierdził w liście do członków klubu Sojuszu, że dzwonił do starachowickiego starosty, pytając, czy "narozrabiał", bo interesuje się nim policja. Poseł wyjaśniał, że powołał się na informacje uzyskane od ministra Zbigniewa Sobotki, by - blefując - postraszyć starostę i skłonić go do prawdziwej odpowiedzi.

07:00