Pojawia się coraz więcej nagrań z monitoringu, na których widać zaginioną przed tygodniem Ewę Tylman. Kilka dni temu na facebookowym profilu Zaginęła Ewa Tylman pojawił się bowiem apel do osób, placówek i firm, które mają siedziby na Starym Mieście w Poznaniu, by przejrzały zapis z kamer

REKLAMA

Od kilku dni zarówno policjanci, jak i zaangażowane przez rodzinę biuro Krzysztofa Rutkowskiego patrolują okolice Warty w Poznaniu. Ślad po Ewie Tylman urywa się sto metrów od rzeki. W pobliżu miejsca, z którego pochodzą ostatnie nagrania z widoczną Ewą Tylman, po dziesięciu minutach inne kamery nagrały już samego znajomego zaginionej kobiety, z którym chwilę wcześniej szła ulicą Mostową.

Rola mężczyzny wydaje się kluczem dla sprawy, ale on sam twierdzi, że nic nie pamięta. Policja twierdzi, że jest z  nim w kontakcie i nie ma podstaw do zatrzymania. Mężczyzna opisał nam co widział i wytłumaczył, że szedł z dworca kolejowego do mieszkania na Starym Mieście - powiedział TVN24 Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Drugą niewiadomą, jest dowód osobisty kobiety znaleziony na przystanku kilkaset metrów od miejsca jej zniknięcia.

Trwają też badania znalezionej w rzece ręki. Policja czeka na ich wyniki. Na razie wiadomo jedynie, że to męska ręka. Krzysztof Rutkowski sugeruje, że chodzi o porwanego dwa lata temu biznesmena.

Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada. Wracała z klubu Mixtura z kolegą z pracy. Wcześniej bawili się na imprezie integracyjnej razem z innymi współpracownikami. Ostatni raz widziana była na ulicy Mostowej po godzinie 3. Około godziny piątej rano jej dowód osobisty znaleziono w pobliżu przystanku AWF na ulicy Królowej Jadwigi.


(ug)