Tunezyjczyk, oskarżony o zabójstwo w Ełku (Warmińsko-Mazurskie) 21-letniego mężczyzny nie przyznaje się do winy. Przed Sądem Okręgowym w Suwałkach przekonywał, że nie chciał zabić. Przeprosił rodzinę zmarłego za to, że "doszło do tragedii".

REKLAMA

Zbrodnia miała miejsce w noc sylwestrową 2016 roku, obok baru z kebabem w centrum Ełku. Według ustaleń śledztwa, awantura zaczęła się, gdy z baru wybiegł młody mężczyzna, zabierając stamtąd dwie butelki napojów. W pościg za nim ruszyły dwie osoby: Tunezyjczyk, pracujący w barze jako kucharz oraz właściciel lokalu, z pochodzenia Algierczyk. Gdy dogonili 21-latka, doszło do szarpaniny. Pchnięty nożem chłopak zmarł.

Suwalska prokuratura okręgowa zarzuca Tunezyjczykowi Lasaadowi A., że - używając noża i narażając tym samym 21-letniego Daniela na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - wziął udział w bójce i działając umyślnie, z zamiarem bezpośrednim pozbawienia chłopaka życia, zadał mu śmiertelny cios nożem w okolice klatki piersiowej.

Oskarżony cudzoziemiec nie przyznaje się do zabójstwa. Przed sądem odmówił składania wyjaśnień, złożył jedynie oświadczenie. Chciałem przeprosić rodzinę, że doszło do takiej tragedii. Chcę powiedzieć, że naprawdę nie chciałem zabić tego człowieka. Nie pamiętam jak doszło do ugodzenia nożem - powiedział w sądzie oskarżony. Mówił, że bronił się przed ciosami Polaka, na chwilę stracił przytomność, był zamroczony i nie pamięta, w którym momencie sam zadawał ciosy.

Matka oraz siostra 21-letniego Daniela R. występują w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi. Obie w poniedziałek nie przyjęły przeprosin oskarżonego. Wystąpiły z wnioskiem o zadośćuczynienie finansowe od Tunezyjczyka - matka w kwocie 50 tys. zł, zaś siostra - 20 tys. zł.

Oskarżony Lasaad A. zaprzeczył w sądzie, zeznaniom złożonym wcześniej przez siebie przed policją i prokuraturą. Mówił, że był poddawany presji, w celu podpisania zeznań. Zapowiedział także, że nie potwierdzi wersji wizji lokalnej nagranej przez prokuraturę.

Postawa oskarżonego pokazuje jaką przyjął linię obrony - powiedziała pełnomocniczka oskarżycielek posiłkowych adwokat Ewa Perkowska.

Sąd rozpoczął postępowanie dowodowe. Przesłuchał w poniedziałek kobietę, która była świadkiem zdarzenia. Widziała ona szarpaninę, w której uczestniczyło trzech mężczyzn, jak to określiła - jednego o jasnej karnacji i dwóch o ciemnej karnacji skóry. Kobieta z koleżanką podeszły wówczas do poszkodowanego i zobaczyły, że ma ranę brzucha. Świadek nie rozpoznała na sali Tunezyjczyka jako sprawcy tego zdarzenia. Powiedziała, że nie pamięta twarzy.

Przed sądem miał zeznawać też w poniedziałek właściciel baru, który uczestniczył wówczas w bójce - Algierczyk Larbi A. Jednak w związku z tym, że toczy się obecnie wobec niego proces karny w Ełku, skorzystał z prawa do odmowy zeznań przed sądem w Suwałkach.

Początkowo prokuratura obu cudzoziemcom postawiła zarzuty zabójstwa; ostatecznie, po zebraniu różnych dowodów, w tym przeprowadzeniu wizji lokalnych, właścicielowi baru zmieniła zarzuty na łagodniejsze: udziału w bójce i nieudzielenia pomocy poszkodowanemu.

Poniedziałkową rozprawę obserwował przedstawiciel ambasady Tunezji w Polsce. We wtorek Sąd Okręgowy w Suwałkach przesłucha kolejnych świadków w tej sprawie. W sumie, do piątku 16 marca, zamierza przesłuchać ok. 40 osób.

W związku z wydarzeniami sprzed ponad roku toczy się jeszcze jedno postępowanie sądowe w Ełku. Po śmierci 21-latka wybuchły bowiem w mieście zamieszki. W tłumie mieszkańców, którzy zebrali się na ulicy przed barem, by wyrazić sprzeciw wobec przemocy, były osoby pijane i agresywne. Rzucano petardami, butelkami i kamieniami w stronę policjantów i radiowozów, wybijano szyby w witrynie lokalu. Policja zatrzymała wówczas ponad 30 osób. Większość podejrzanych już dobrowolnie poddała się karze; procesy kilku osób jeszcze trwają.

(az)