Na kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz kary grzywny skazał sąd w Radomiu dwóch pracowników ochrony, którzy wywieźli na wózku inwalidzkim ze szpitala bezdomnego i pozostawili go na zewnątrz. Mężczyzna zmarł. Wyrok nie jest prawomocny.

REKLAMA

Jak poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Radomiu Joanna Kaczmarek-Kęsik, wyrok zapadł na posiedzeniu niejawnym. Sąd uznał mężczyzn za winnych i skazał ich na karę roku pozbawienia wolności; sąd zawiesił wykonanie kary na okres próby wynoszący 3 lata - powiedziała.

Oskarżeni skazani zostali także na grzywny po 2,5 tys. zł. Sąd orzekł również wobec nich środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu pracownika ochrony na okres 5 lat.

Obydwaj mają też zapłacić po 500 zł na rzecz Fundacji Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej oraz ponieść koszty postępowania sądowego. Wyrok nie jest prawomocny.

Dwaj pracownicy firmy ochroniarskiej, świadczącej usługi na rzecz szpitala w Radomiu, zostali oskarżeni o to, że we wrześniu ubiegłego roku wywieźli na wózku inwalidzkim z poczekalni izby przyjęć pacjenta oczekującego na wykonanie badań diagnostycznych, a następnie pozostawili go bez opieki medycznej niedaleko szpitala.

Według śledczych, z uwagi na wychłodzenie i osłabienie organizmu oraz niską temperaturę powietrza, ochroniarze narazili chorego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnie spowodowali zgon mężczyzny.

64-letni mężczyzna został przewieziony do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego karetką pogotowia. Jak wynika z ustaleń prokuratury, pacjent został zbadany przez lekarza ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Po opuszczeniu gabinetu miał poczekać na korytarzu na dalsze badania diagnostyczne. Pracownicy firmy ochroniarskiej wywieźli go na wózku inwalidzkim poza teren szpitala i tam pozostawili. Oskarżeni tłumaczyli się, że zrobili to na prośbę pacjenta i nie podejrzewali, że może się to zakończyć tragicznie.

Sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił w związku przewlekłymi schorzeniami, na które od lat cierpiał 64-latek. Zdaniem biegłych nie doszło natomiast do wychłodzenia organizmu.

Prokuratura badała też, czy wszystkie działania podejmowane przez lekarza w stosunku do bezdomnego mężczyzny były prawidłowe. Biegli nie dopatrzyli się jakichkolwiek nieprawidłowości ze strony opieki medycznej.

Oskarżeni pracownicy ochrony sami złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze.

(adap)