Na półtora roku więzienia w zawieszeniu skazał sąd 33-latka za spowodowanie w styczniu w Mszanie Dolnej wypadku, w którym uczestniczył pijany policjant. Wcześniej sądzono, że to policjant był kierowcą.

REKLAMA

Z relacji świadków wypadku oraz z opinii biegłych początkowo wynikało, że policjant po służbie Paweł D. był sprawcą wypadku. Policjant miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Został odsunięty od służby w policji.

Funkcjonariusz od początku zaprzeczał, że to on prowadził auto. Początkowo 33-latek, który faktycznie prowadził pojazd, usłyszał zarzuty udostępnienia pojazdu nietrzeźwemu i narażenia uczestników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo oraz składania fałszywych zeznań. W czasie postępowania zarzuty zostały zmienione na spowodowanie wypadku.

Podejrzany Paweł T. przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Oprócz kary więzienia w zawieszeniu, ma zapłacić 5 tys. zł zadośćuczynienia policjantowi, który ucierpiał w wypadku oraz 2 tys. zł grzywny - mówi rzeczniczka sądu w Nowym Sączu Lucyna Franczak

12 stycznia porsche, którym jechali mężczyźni, wpadło w poślizg, zjechało na chodnik i uszkodziło ogrodzenia przy kilku posesjach, po czym uderzyło w słup trakcji energetycznej. Kierowca i pasażer trafili do szpitala w Limanowej.

(mpw)