Po 77 latach przestała istnieć jedna z najbardziej znanych tras narciarskich Zakopanego - na Gubałówce. PKL, użytkujące ją od 1938 roku, dostały pismo, w którym rodzina byłego dyrektora TPN, Wojciecha Gąsienicy-Byrcyna nie zgadza się na wykorzystywanie ich działek na rzecz trasy narciarskiej.

REKLAMA

Na nic zdały się próby negocjacji. Nie było żadnych argumentów, poza „nie, bo nie”. Muszę z przykrością poinformować, że funkcje narciarskie zostały zlikwidowane, wobec powyższego również funkcjonowanie tej kolei traci sens w okresie zimowym. Prawdopodobnie od poniedziałku zamykamy kolej - poinformował dyrektor ds. eksploatacji PKL Paweł Murzyn.

Jak twierdzą mieszkańcy Zakopanego, ludzie przestaną przyjeżdżać pod Giewont i straci nie tylko restaurator, hotelarz i PKL, ale stracą dokładnie wszyscy. Jak kolejkę zamkną, to my też będziemy musieli się w domu zamknąć i liczyć na nie wiem co - mówi jedna z góralek.

Narciarze niespecjalnie przejęli się losem Gubałówki. Ja się tym nie martwię, pojadę na Słowację. Pojeżdżę lepiej i taniej - mówi jeden z nich. Niektórzy uważają jednak, że do likwidacji trasy narciarskiej nie dojdzie, bo ktoś przyjdzie po rozum do głowy - to w końcu takie polskie.