Wciąż nie udało się odnaleźć górnika, który zaginął po wczorajszych tąpnięciach w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej. Mężczyzna wraz z 30 innymi górnikami pracował w rejonie, w którym wczoraj wieczorem doszło do dwóch wstrząsów.

REKLAMA

Zobacz również:

Do tąpnięć doszło w odstępie niespełna pół godziny. Objęły one rejon kilku kopalnianych chodników, gdzie pracowało 30 osób. Wszystkich bezpiecznie wycofano z zagrożonego rejonu. Gdy doszło do kolejnego wstrząsu, w jego zasięgu było dwóch pracowników. Jednemu udało się uciec, drugi jest poszukiwany.

Górnik prawdopodobnie został przysypany skałami i węglem. Nie wiadomo, w którym miejscu zawalonego chodnika może się znajdować. Chodnik został zasypany na odcinku około 240 metrów, z czego ok. 100 metrów można przejść, a dalsze 140 metrów wymaga przebierania rumowiska.

Akcja przebiega w skrajnie trudnych warunkach – stężenie metanu jest bardzo wysokie. Po tąpnięciach atmosfera w wyrobisku stała się niezdatna do oddychania, dlatego ratownicy pracują w aparatach tlenowych. W akcji uczestniczy na zmianę po sześć zastępów, każdy złożony z pięciu ratowników.