Tuż po katastrofie w kopalni „Wujek Ruch-Śląsk” w Rudzie Śląskiej jeden z pracowników odkręcił czujnik metanu - ustalili reporterzy śledczy RMF FM. Doszło do tego, gdy na miejscu pojawili się prokuratorzy. Górnik pytany dlaczego to zrobił odpowiedział, że na polecenie Wyższego Urzędu Górniczego. Jak sprawdzili nasi reporterzy, WUG przyznaje, że takie zdarzenie miało miejsce.

REKLAMA

Gdy na miejscu pojawili się prokuratorzy okazało się, że odczyty z czujników metanu zaczynają się dziwnie zachowywać. Znaczyło to, że ktoś pod ziemią zakłóca ich pracę. Natychmiast prokurator polecił policji obstawienie wyjścia z kopalni, by zatrzymać osoby, które mogły majstrować przy czujnikach.

Gdy w bramce pojawiła się grupka górników okazało się, że jeden z nich odkręcił czujnik metanu. Pytany dlaczego to zrobił wyjaśnił, że odkręcał na polecenie Wyższego Urzędu Górniczego, który zażądał jednego z czujników do badań. Jak sprawdzili reporterzy RMF FM, WUG przyznaje, że takie zdarzenie miało miejsce.

Uzyskaliśmy nieoficjalne potwierdzenie, że pracownik kopalni odkręcił czujnik po to, by go przekazać policji do badań. To kłóci się z relacją prokuratury. Jak nieoficjalnie dowiedział się Roman Osica, dopiero na wyraźne żądanie prokuratora pracownik oddał czujnik, który został zabezpieczony jako jeden z dowodów w śledztwie.

Wykręcanie czujnika to jednak nie jedyne dziwne wydarzenie towarzyszące tej tragedii. Ktoś miał również wprowadzić w błąd prokuratora mówiąc o obecności funkcjonariuszy ABW na terenie kopalni tuż po wybuchu. Okazało sie jednak, że nikogo z ABW tam nie było. Te wydarzenia zdaniem naszych rozmówców w prokuraturze wskazują, że komuś może zależeć na ukryciu pewnych informacji przed śledczymi.

Prokuratura domaga się dokumentów o zgłoszonych nieprawidłowościach

Prokuratura żąda od policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wyższego Urzędu Górniczego dokumentów dotyczących zgłoszeń fałszowania odczytów z liczników metanu w kopalni - dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Prokuratorzy chcą skontrolować, co działo się z zawiadomieniami, które w tej sprawie trafiły do służb.

Śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni "Wujek Ruch Śląsk" prowadzi prokuratura w Katowicach. Pierwsze czynności związane z zebraniem materiałów wykonano już w piątek, w sobotę rozpoczęto sekcje zwłok ofiar katastrofy, rozpoczęły się też przesłuchania.

Wskutek katastrofy w rudzkiej części "Wujka" zmarło 13 górników. Według wstępnych ocen, katastrofę spowodował zapłon metanu w wyrobisku, na razie nie wiadomo co było jego przyczyną.