Stan jednego z górników, który został ranny w wyniku wstrząsu w kopalni Rudna, jest ciężki. 50-letni mężczyzna trafił do szpital w Legnicy, skąd śmigłowcem ma być przetransportowany do wrocławskiej lecznicy.

REKLAMA

W wyniku silnego wstrząsu, do którego doszło we wtorek około godziny 14 w należącej do KGHM kopalni Rudna w Polkowicach, obrażenia odniosło łącznie 15 osób. Jeden z górników jest nadal poszukiwany. Trwa akcja ratownicza, w której uczestniczy 12 zastępów ratowników z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego KGHM. Na miejscu jest m.in. śmigłowiec LPR. Ratownicy przeszukują rejon wstrząsu, który ma obszar 650 na 750 metrów.

Dwóch rannych górników jest obecnie hospitalizowanych w Głogowie. Mają oni złamania kończyn. Dwóch kolejnych trafiło do szpitali w Nowej Soli i w Legnicy.


Do legnickiego szpitala przetransportowano także 50-letniego górnika z najcięższymi obrażeniami. Jak powiedział PAP rzecznik Wojewódzkiego Szpital Specjalistycznego w Legnicy Tomasza Kozieł, stan górnika jest ciężki.

Ma on wielonarządowe urazy i zostanie przetransportowany śmigłowcem do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu - powiedział.

Wstrząs w kopalni Rudna miał siłę górniczej "siódemki". Doszło do niego na oddziale G2 i G1 na głębokości 770 metrów.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Wstrząs w kopalni miedzi w Polkowicach

Wstrząsy w polskich kopalniach

W ostatnim czasie w polskich kopalniach doszło do dwóch wstrząsów. Dziś informowaliśmy o tym, że ziemia zatrzęsła się nad ranem w kopalni Rydułtowy. Wstrząs miał siłę porównywalną do 2,6 dziesiątych stopnia w skali Richtera. Na dole nie było ludzi i nie ma żadnych szkód, ale wstrząs był odczuwalny na powierzchni.

Do znacznie groźniejszego wstrząsu doszło w kopalni Rydułtowy w ostatni wtorek przed północą. Przy ścianie wydobywczej 1150 metrów pod ziemią pracowało wówczas 20 górników, którzy w większości opuścili zagrożony rejon o własnych siłach. 44-letni górnik zginął - jego ciało zostało zakleszczone między sekcjami obudowy. Ratownicy potrzebowali około 10 godzin oraz specjalistycznego sprzętu, aby je wydostać, przenieść do szybu i przetransportować na powierzchnię. Ośmiu innych górników zostało poszkodowanych; dwaj z nich z niezagrażającymi życiu obrażeniami pozostali na leczeniu w szpitalach.

Opracowanie: