​W najnowszym wydaniu tygodnika "wSieci" bitwa o sądy, czyli bitwa o wszystko. Publicyści tygodnika komentują istotę zmian w sądownictwie, które próbuje przeprowadzić partia rządząca oraz reakcję opozycji oraz prawników.

REKLAMA

Fatalne i antydemokratyczne nie jest reformowanie sądownictwa, lecz chronienie go przed reformami likwidującymi patologie - pisze Stanisław Janecki w artykule "Bunt nadzwyczajnej kasty". Publicysta komentuje reformę sadownictwa i istotę tak zdecydowanego sprzeciwu opozycji. Jasno określa, jakim grupom zależy na zachowaniu starego systemu sądowniczego: Te grupy stworzyły prawniczy establishment, który w ogromnej większości okazał się zahibernowaną PRL. I wbrew art. 10 pkt 1 konstytucji sam się ustawił w roli pierwszej władzy, a nie jednej z trzech, wzajemnie się równoważących. Samozwańcza pierwsza władza okazała się przy tym jedyną niezdekomunizowaną (w szerokim sensie). Zapewne dlatego władza sądownicza (ściślej jej establishment) w III RP tak łatwo weszła w rolę obrońcy status quo i staro-nowego porządku, obrońcy uprzywilejowanych i silnych, mającego za nic sprawiedliwość dla słabych i dla zwykłych Polaków - tłumaczy Janecki.

Temat walki o sądownictwo podejmuje również w nowym numerze "wSieci" Marzena Nykiel. W artykule "Opozycja grozi puczem", pisze m.in. Wymiar sprawiedliwości jako ostatni bastion III RP trzyma się mocno. Sędziowska kasta przekonana o własnej nadzwyczajności i bezkarności stawia zdecydowany opór. Ma silne wsparcie totalnej opozycji, straszącej swoich zwolenników wizjami totalitaryzmu. Platforma Obywatelska nawołuje Polaków do obywatelskiego buntu. Reformę sądownictwa nazywa "lipcowym zamachem stanu" i grozi puczem. "Zrobimy wszystko, by zablokować program legislacyjny tej ustawy tu, w Sejmie, także aktywnościami zewnętrznymi" - zapowiada Grzegorz Schetyna. Popierają go ci, którzy czerpali korzyści z prokuratorsko-sądowych patologii. Partia, która przez osiem lat swoich rządów przymykała oko na dysfunkcje wymiaru sprawiedliwości, walczy dziś o utrzymanie status quo. Nierozliczeni aferzyści, sparaliżowani lękiem przed sprawiedliwością, atakują rząd. Gotowi są na każdy krok - wyjaśnia Nykiel.

Z kolei Krzysztof Wołodźko w artykule "Stolica kraju, stolica »repry«" komentuje sprawę warszawskiej reprywatyzacji. Na podstawie ustaleń komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji kierowanej przez Patryka Jakiego wyraźnie stwierdza, że cały proceder trwał nie tylko za wiedzą prezydent Warszawy, ale także pod jej nadzorem. Z wypowiedzi świadków jasno wynika, że pani prezydent Warszawy rozpędziła machinę "repry" do niebotycznych rozmiarów i sprawnie nadzorowała ruch w tym specyficznym biznesie: odgórne i regularne kontrole niższych rangą urzędników, bezpośredni nadzór nad Biurem Gospodarki Nieruchomościami i jego najwyższymi rangą urzędnikami, wgląd w akta reprywatyzacyjnych spraw, łącznie z materiałami dotyczącymi ul. Noakowskiego 16, czyli adresu, który przejął mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dodajmy do tego wymóg wydawania 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie - kombinat ds. przewłaszczenia pracował pełną parą - zauważa dziennikarz.

W nowym numerze "wSieci" także o niedawnej wizycie Donalda Tumpa w Polsce. Tym razem Dorota Łosiewicz w artykule "Bliskie spotkania pierwszych dam" zdradza kulisy spotkania Agaty Kornhauser-Dudy z Melanią Trump: Polska pierwsza dama zaprosiła amerykańską na spotkanie w Belwederze. Pani Trump ujęła wszystkich niezwykłą punktualnością, ponieważ na umówione spotkanie nie spóźniła się nawet minuty. W Sali Pompejańskiej pierwsze damy mogły spokojnie porozmawiać w cztery oczy. To spotkanie trwało aż 40 minut. Rozmawiały oczywiście po angielsku, a podczas spotkania raczyły się wyborną szarlotką, którą prezydentowa Trump bardzo chwaliła. [...] - Pani Trump sprawiała wrażenie bardzo delikatnej, ale też nieco wycofanej i przestraszonej swoją rolą. To pewnie dlatego, że miała wystąpić przed mężem na placu Krasińskich - relacjonuje jedna z osób zaangażowanych w przygotowanie wizyty. - Nie ma jednak wątpliwości, że pierwsze damy poczuły tzw. chemię i dobrze się czuły w swoim towarzystwie - słyszę - pisze autorka tekstu w tygodniku "wSieci".

Lasy Państwowe, organizacje ekologiczne, UNESCO... Kto ma rację i czy Puszcza Białowieska rzeczywiście jest zagrożona? - pyta Przemysław Barszcz w artykule "Uratować Puszczę Białowieską". Zauważa, że krytyka, jaką podejmuje opozycja totalna wobec działań rządu, wkracza w rejony, w których nigdy wcześniej nie było sporu między Polakami: Najgłębsze od dziesięcioleci pęknięcie polskiego społeczeństwa zaczyna uskokiem tektonicznym wdzierać się do lasów. Niszczycielska moc konfliktu demolującego naszą ojczyznę przenosi się na obszary, na których najmniej można by się go spodziewać. Konflikt zaczyna zagrażać przyrodzie - pisze autor.

W nowym wydaniu "wSieci" także specjalny dodatek Instytutu Pamięci Narodowej poświęcony ofiarom Obławy Augustowskiej. Ponadto komentarze bieżących wydarzeń pióra Andrzeja Zybertowicza, Wiktora Świetlika, Roberta Mazurka, Aleksandra Nalaskowskiego, Krystyny Grzybowskiej, Jerzego Jachowicza, Piotra Skwiecińskiego, Andrzeja Rafała Potockiego, Krzysztofa Feusette, Marty Kaczyńskiej czy Bronisława Wildsteina.