We Wrocławiu znów okradziono bank. Mężczyzna w kominiarce wszedł do budynku i grożąc bronią, zażądał pieniędzy. Kiedy je dostał, uciekł. Łupem złodzieja padła niewielka suma, bo i ddział banku był niewielki.

REKLAMA

Policja ma rysopis złodzieja. Jest to mężczyzna w wieku około 30 lat, krępej budowy ciała, ubrany był w czarną kurtkę i jasnoniebieskie jeansy. Niestety, taki opis pasuje do wielu mężczyzn...

To pierwszy napad na bank we Wrocławiu w tym roku, w minionym było ich aż 10. Nie wszystkich sprawców udało się ująć. Najbardziej spektakularne było zatrzymanie mężczyzny w żółtych butach - jak go nazwano, bo takie właśnie miał na nogach w chwili, kiedy okradał bank na wrocławskim rynku. Pozostali napastnicy wciąż są poszukiwani.

Przestępcy zawsze działają według tego samego scenariusza; wybierają niewielki oddział, w zasadzie bez ochrony, wchodzą tam najczęściej rano, uciekają z niewielką sumą pieniędzy. Brak sukcesów policji w namierzeniu napastników być może działa zachęcająco dla innych.