​Funkcje wicepremiera może wkrótce pełnić co trzeci minister. Jak informuje Wirtualna Polska, w obozie Zjednoczonej Prawicy trwa walka o teczki w związku ze zbliżającą się rekonstrukcją rządu.

REKLAMA

Obecny rząd Zjednoczonej Prawicy - PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski - składa się z 21 ministerstw, w których pracuje grubo ponad 100 ministrów i wiceministrów. Rekonstrukcja ma jednak to zmienić i znacząco zmniejszyć rządową biurokrację. Ministerstw ma być o około 10 mniej.

Trwają więc walki w obozie władzy o wpływy. Jak informuje Wirtualna Polska, główne starcie rozgrywa się między premierem Mateuszem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości i liderem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobrą.

Jak podaje Onet, po wyborach prezydenckich na Mateusza Morawieckiego przeprowadzono za pomocą TVP atak. Oskarżono rząd umieszczanie płatnych ogłoszeń w redakcjach "Faktu", "Polityki" i "Newsweeka". Cel - pokazać, że premier płaci mediom krytycznym wobec rządu. Morawiecki miał to odebrać jako atak od strony Solidarnej Polski - prezes TVP Jacek Kurski jest bowiem "taktycznym sojusznikiem" Zbigniewa Ziobry. W następstwie prezes Jarosław Kaczyński nakazał Kurskiemu, by nie zapraszano polityków Solidarnej Polski do programów publicystycznych TVP Info.

WP podaje, że prezes PiS obawia się, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Dlatego też termin rekonstrukcji rządu może zostać przesunięty na październik. Wiele konfliktów wewnętrznych jest bowiem niezażegnanych, a negocjacje się przeciągają.

Puzzle nie są poukładane, mało kto coś wie, póki co jest bałagan - mówią w rozmowie z WP politycy PiS.

Politycy rządzącej koalicji walczą nie tylko o teki ministerstw, ale także o prestiżowe stanowiska wicepremierów. Jak podaje WP, o wicepremierostwo walczyć będą m.in. obecni wiceprezesowie Rady Ministrów: Jacek Sasin, Piotr Gliński i Jadwiga Emilewicz, a także wracający do rządu Jarosław Gowin i obecny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

WP podaje, że powrót Gowina do rządu może być złą wiadomością dla Emilewicz. Porozumienie w ramach umowy koalicyjnej wywalczyło jedno wicepremierostwo dla siebie, a Gowin - jako lider partii - ma mocniejszą kartę przetargową.

To oznaczałoby, że w rządzie składającym się z 11-12 ministrów, mielibyśmy aż czterech wicepremierów. Jak wskazuje Wirtualna Polska - takiej proporcji nie było jeszcze w żadnym rządzie w III RP.