Wiemy, że ojciec poszukiwanego chłopca z Grodziska Mazowieckiego był desperatem, a jego zachowanie było niepokojące - poinformował minister ds. pomocy humanitarnej Michał Woś. Jak dodał, w związku z zaginięciem 5-letniego Dawida Żukowskiego wszystkie służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości.

REKLAMA

Pytany w Polsat News o sprawę 5-letniego Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego, Woś podkreślił, że rozmawiał na ten temat z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą. Przekazał mi informację, że w tej sytuacji wszystkie służby są postawione w najwyższej gotowości. Szukamy tego dziecka, szukamy chłopca z użyciem dronów, sprzętu itd., natomiast sytuacja nie jest łatwa - mówił minister. Wiemy, że ojciec tego dziecka był desperatem, że niepokojąco zachowywał się przed targnięciem się na własne życie, więc tu jest szereg pytań - wskazał.

Dopytywany, o jakie desperackie zachowania chodzi, Woś podkreślił, że nie dopytywał o szczegóły, natomiast ma informację, że zachowanie ojca "w sposób ogólny było niepojące".

Poszukiwania prowadzone bez ustanku

Cały czas kilkuset policjantów przeszukuje okolice Grodziska. W razie potrzeby działania będą prowadzone całą noc - mówi rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak. Policjanci wykorzystują m.in. drony, śmigłowiec i psy tropiące. W działania włączyli się także strażacy i Wojska Obrony Terytorialnej.

Strażacy sprawdzają każdy dom, każdą szopę, ogrody działkowe i okoliczne lasy. Policja prosi wszystkie osoby, które posiadają kamery przemysłowe, aby sprawdziły, czy na ich nagraniach nie widać Dawida. Służby próbują też ustalić, gdzie logował się telefon ojca Dawida. Poszukiwania są prowadzone nie tylko w Grodzisku Mazowieckim, ale także w Warszawie i pobliskich miejscowościach.

Pomagają też mieszkańcy. Pomyślałyśmy o tym, że możemy się przydać - mówiła w rozmowie z Krzysztofem Berendą mieszkanka Grodziska. Widzę, że pojawiły się nowe twarze, też próbują pomóc- dodała.

Samochód ojca Dawida został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii. Każda osoba, która widziała szarą skodę fabię, proszona jest o kontakt - apeluje Sylwester Marczak z komendy stołecznej policji. Auto miało na szybie charakterystyczną czerwoną zasłonę przeciwsłoneczną z nadrukowanym bohaterem bajki "Auta".

Według ustaleń śledczych, szara skoda, którą poruszał się ojciec chłopca, była widziana m.in. nieopodal lotniska Chopina w Warszawie.

"Nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej tragedii"

Policjanci byli między innymi w domu dziadków Dawida. Babcia Dawida mieszka w segmencie niewielkiego bliźniaka na jednym z osiedli w Grodzisku Mazowieckim. Państwo Ż. mieszkają tu już około 20 lat. To repatrianci z Kazachstanu. Bardzo dobrzy i mili ludzie. Znałam ich syna i wnuczka, to był mój ulubieniec. Wczoraj rano ich widziałam. Ojciec przyjechał samochodem z dzieckiem. Wymieniliśmy pozdrowienia. Do Dawidka powiedziałam: "O jest i mój ulubieniec". Pukali do drzwi domu, w którym mieszkali dziadkowie, ale chyba nikogo nie było i odjechali - opowiada jedna z mieszkanek osiedla.

Sąsiadka, która zajmuje drugą część bliźniaka, powiedziała, że widziała, jak w środę ok. godziny 17 przyjechał ojciec dziecka i zabrał go od dziadków. Zapytałam Dawidka, co taki smutny, dlaczego płacze. Odpowiedział, że spadł z krzesła. Pocieszyłam go, mówiąc, że na pewno zaraz przestanie boleć - relacjonowała kobieta. Przyznała, że jest wstrząśnięta śmiercią ojca i zaginięciem dziecka. Kto by pomyślał, nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej tragedii - oznajmiła.

Z najnowszych informacji wynika, że zaginiony pięciolatek z Grodziska Mazowieckiego jest obywatelem Rosji. Wydział konsularny ambasady monitoruje sytuację i jest w stałym kontakcie z polską policją, która prowadzi poszukiwania - przekazał TASS-owi rzecznik ambasady Federacji Rosyjskiej Władimir Aleksandrow.

Sąsiadka babci dziecka przekazała, że matka chłopca prawdopodobnie pochodziła z Rosji. Ona chyba była Rosjanką, ponieważ wiem, że jakiś czas temu pojechała do Rosji i stamtąd wróciła - powiedziała sąsiadka.

Inni sąsiedzi z osiedla podkreślali, że rodzina wyglądała na bardzo zgodną. Mieszkali tu razem z rodzicami. Wyprowadzili się może rok, a może dwa lata temu. Ojciec był bardzo przywiązany do dziecka. Jego żona, matka Dawidka, to bardzo miła osoba. Wiele razy z nią rozmawiałam - powiedziała jedna z mieszkanek bloku stojącego naprzeciwko domu dziadków.

Ojciec odjechał z Dawidem w nieznanym kierunku

5-letni Dawid został zabrany przez swojego ojca z miejsca zamieszkania ok. godz. 17 w środę i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym - mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca. Mężczyzna miał prawa rodzicielskie; ta sprawa nie ma charakteru uprowadzenia.

Rodzinny konflikt

Rodzice chłopca nie mieszkali razem. Według naszych informacji konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii.

Pełnomocnik matki Dawida kilka dni temu powiadomił śledczych o tym, że mężczyzna stosował przemoc wobec kobiety. Pismo w tej sprawie wpłynęło do policji we wtorek. Według nieoficjalnych informacji portalu Onet, ojciec Dawida miał problemy finansowe oraz kłopoty związane z hazardem.

Z nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza, ojciec dziecka zanim rzucił się pod pociąg kontaktował się z matką 5-latka. Wysłał jej wiadomość.

Zaginiony 5-latek

Dawid Żukowski był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.Nie wiadomo, gdzie jest 5-latek. Tłem tej historii może być konflikt rodzinny.

Policja prosi wszystkie osoby, które mogą wiedzieć cokolwiek o miejscu pobytu chłopca, o skontaktowanie się z komendą w Grodzisku Mazowieckim pod numerem tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również zadzwonić do lokalnych jednostek policji lub na numer alarmowy 112.