1,5 godziny spędził pies w nagrzanym samochodzie na parkingu w Świnoujściu. Taki los buldogowi francuskiemu zgotowało niemieckie małżeństwo, które przyjechało spędzić w Polsce ostatni weekend. Mimo akcji ratunkowej zwierzęcia nie udało się uratować.

REKLAMA

Straż Miejska wezwanie do zamkniętego w samochodzie psa otrzymała w sobotę. Wtedy temperatura na zewnątrz sięgała 30 stopni. Pies siedział zamknięty w aucie zaparkowanym w pełnym słońcu przy ul. Wojska Polskiego, to droga prowadząca do niemieckiej granicy. Spędził w środku co najmniej 1,5 godziny. Strażnicy nie znaleźli w pobliżu właścicieli i wybili szybę w aucie. Pies był bardzo osłabiony, nie był w stanie ustać na nogach, z pyska toczył pianę.

Strażnicy dali mu wodę, próbowali schłodzić i zawieźli do weterynarza. Zwierzę dostało leki, trafiło do chłodnego pomieszczenia w schronisku dla zwierząt. Niestety następnego dnia pies zdechł.

Postępowanie w tej sprawie będzie prowadzić policja, której straż miejska ma przekazać całą dokumentację. Pozostawienie buldożka w nagrzanym samochodzie może zostać zakwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Właścicielom psa grozić może do 2 lat więzienia.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

(abs)