Wilczy apetyt martwi podhalańskich baców. Od wiosny stracili kilkaset owiec. "Wilki są w Polsce objęte ochroną, więc skoro prawo nie pozwala do nich strzelać, to niech państwo je sobie zabierze" - proponują górale, którzy z niezadowoleniem patrzą na stawki odszkodowań.

REKLAMA

Stanisław Łaś, który pasie ponad tysiąc owiec w okolicach Nowego Targu, od wiosny stracił już blisko 50. Nie pomogły psy, a juhasi nie są w stanie upilnować potężnego stada. Tym bardziej, że wilki wchodzą nawet do zagród. To pospolici przestępcy - denerwuje się baca. Państwo powinno coś z nimi zrobić - poskreśla.

Państwo wypłaca bacom odszkodowanie za zabite przez wilki owce, ale nie pokrywają one wszystkich kosztów i trzeba na nie czekać wiele miesięcy.

Szef Regionalnego Związku Hodowców Owiec z Nowego Targu jest dzisiaj w Krakowie. Zamierza przekonywać urzędników wojewody do szybszego i bardziej sprawnego wypłacania odszkodowań.