Lekarze rozważają protest przeciwko zaostrzeniu kar za błędy medyczne. Ich zdaniem znowelizowany - przy okazji tarczy antykryzysowej 4.0 - przepis 37a kodeksu karnego uderzy przede wszystkim w ich środowisko - donosi w piątek "Rzeczpospolita".

REKLAMA

Jak podaje gazeta, protest w Warszawie, pójście na zwolnienia, wyjątkowo skrupulatne przestrzeganie procedur (strajk włoski), odejście od łóżek pacjentów - to niektóre z form protestu nad którymi zastanawiają się medycy.

To propozycje przedstawione przez jednego z lekarzy na facebookowej grupie Porozumienia Rezydentów liczącej ponad 45,6 tys. osób. Na razie są to jednak propozycje pojawiające się w przestrzeni internetu.

Dziennik podkreśla, że chodzi o sprzeciw wobec wprowadzonej w tarczy 4.0 nowelizacji art. 37a k.k., który zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej bezpośrednio wpływa na zasady wymierzania przez sądy kar za nieumyślne spowodowanie śmierci (art. 155 k.k.) i narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 i 2 k.k.). Według gazety tak sformułowane zapisy sprzyjają dużej różnorodności interpretacji przez sędziów. Środowisko lekarskie, w ostatnich miesiącach tak bardzo ignorowane przez rząd, nie przejdzie obok takich zapisów obojętnie. Lekarze w mediach społecznościowych coraz częściej poruszają temat protestu - mówi w rozmowie z "Rz" Krzysztof Hałabuz, prezes Porozumienia Chirurgów SKALPEL.

Z kolei cytowany przez gazetę Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów twierdzi, że przepis sprawi, że lekarze będą unikać wykonywania ryzykownych procedur. Wybiorą np. zabiegi medycyny estetycznej. Za ostrzykiwanie ust kwasem hialuronowym nie idzie się do więzienia. Wiele osób nie ma świadomości, że każdy zabieg obarczony jest ryzykiem powikłań" - dodaje Patecki.

"Bili brawo, teraz będą wsadzać do więzień". NRL o pomyśle surowszego karania lekarzy

"Niosąc niezbędną pomoc pacjentom, nie podejmujcie nadmiernego ryzyka. To może prowadzić do odpowiedzialności surowszej niż obecnie". Taką kampanię informacyjną - skierowaną do lekarzy - zamierza rozpocząć Naczelna Rada Lekarska.

Samorząd lekarski chce zaproponować, żeby podobnie jak w innych krajach stworzyć np. fundusz odszkodowań za błędy popełnione nieumyślnie i które nie wynikają z zaniedbań, czy celowego działania, ale np. z podjętej nowej metody terapeutycznej. Jesteśmy ludźmi. Każdy lekarz przynajmniej raz w życiu popełni jakiś błąd. Ale po to się je raportuje, żeby wyciągać z nich wnioski. Zapisy można jeszcze zmienić. Większość z błędów w tych zapisach prawdopodobnie wynika z jakiś zmian organizacyjnych, czy systemowych. Barykadowanie i straszenie ludzi będzie służyło temu, że nie będziemy raportować błędów i nie będziemy się uczyć, jak je naprawiać - mówił kilka dni temu z rozmowie z RMF FM Jarosław Biliński, wiceprezes warszawskiej Izby Lekarskiej.

Lekarze będą się bać leczyć chorych bardziej odważnie, niż mówią o tym standardy leczenia, czy stosować nowoczesne metody leczenia. Ten przepis jest fatalny i skandaliczny. Tydzień temu nam bili brawo, a teraz chcą nas wsadzać do więzień za leczenie pacjenta - dodaje Jarosław Biliński.