Dlaczego w ustawie lustracyjnej zastosowano wyjątek, by prezes NFOŚiGW nie został objęty obowiązkiem ujawnienia, czy współpracował z SB? - pyta "Rzeczpospolita". Z kolei sam Kazimierz Kujda, w wydanym wieczorem oświadczeniu zapewnia, że nigdy nie podjął z SB współpracy, która "doprowadziłaby do czyjejś krzywdy". Kujda Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej kieruje od 2015 roku.

REKLAMA

Nazwisko Kazimierza Kujdy pojawiło się we wtorkowej publikacji "Gazety Wyborczej", która ujawniła zapis rozmowy prezesa NFOŚiGW z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy dwóch wieżowców dla powiązanej z PiS spółki Srebrna w Warszawie.

Jak pisze "Rzeczpospolita", Kazimierz Kujda widnieje w jawnym już inwentarzu IPN jako tajny współpracownik o pseudonimie Ryszard, który współpracę miał rozpocząć w 1979 r. w Siedlcach - zgadza się jego data urodzenia.

Według ustaleń "Rzeczpospolitej", "w 2002 r. teczka Kazimierza Kujdy trafiła do zbioru zastrzeżonego IPN. Biuro Lustracyjne IPN w Lublinie, które widnieje w inwentarzu jako posiadacz teczki "Ryszarda" (teczkę założyło WSUW w Siedlcach), odsyła nas do warszawskiego IPN - informuje gazeta.

Jak podkreśla "Rzeczpospolita", Kazimierz Kujda od lat pełni kierownicze stanowiska państwowe, m.in. był prezesem w NFOŚiGW w latach 2000-2002, 2006-2008 i ponownie od 2015. W latach, kiedy rządziła PO- PSL, Kujda był prezesem zarządu spółki Srebrna.

"Rzeczpospolita" pisze, że Kujda po zdobyciu władzy przez PiS decyzją prezydenta Andrzeja Dudy wszedł do Narodowej Rady Rozwoju. Jak zauważa gazeta, lustracja nigdy de facto prezesa Kujdy nie objęła. Prezes Zarządu NFOŚiGW nie podlega obowiązkowi złożenia oświadczenia lustracyjnego - mówi "Rzeczpospolitej" Karolina Jackowska, rzecznik IPN.

Gazeta przypomina, że ustawa z 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów faktycznie wymienia praktycznie wszystkie stanowiska państwowe, które lustracji podlegają - od parlamentarzystów, radnych, przez sędziów, prokuratorów, po szefów NBP, ZUS, KRUS, NFZ. Wśród wymienionych nie ma tylko... prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. "Jednak, jak wskazuje w nieoficjalnej rozmowie jeden z prokuratorów, punkt 6 wskazuje jednak, że lustracji podlegają inni niewymienieni "pracownicy urzędów państwowych oraz członkowie korpusu służby cywilnej, zajmujący kierownicze stanowiska" - wylicza gazeta.

Kujda: W latach młodości mogłem podpisać jakieś podsunięte mi dokumenty

W związku z medialnymi spekulacjami i pytaniami dziennikarzy, w których sugeruje się, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, oświadczam, że nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek lub naruszania czyichś dóbr. W szczególności nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na donosach czy ujawnianiu informacji o osobach trzecich - napisał w czwartek wieczorem prezes NFOŚiGW Kazimierz Kujda w oświadczeniu przesłanym PAP.

Przyznaję natomiast, że w latach młodości - w okresie studenckim, przy okazji ubiegania się o paszport na wyjazdy do tzw. krajów kapitalistycznych w Zachodniej Europie - mogłem podpisać jakieś dokumenty podsunięte mi w trakcie prowadzonych ze mną rozmów i pouczeń - dodał. Mam świadomość, że był to mój wielki błąd, którego popełnić w żadnym razie nie powinienem - podkreślił.

Kujda wyjaśnił, że jedną z podróży - organizowany przez Biuro Współpracy z Zagranicą Politechniki Warszawskiej wyjazd do Wiednia - odbył w 1981 r. krótko przed stanem wojennym. Po powrocie do kraju, w lipcu 1982 roku, złożyłem w BWZ PW sprawozdanie z pobytu w stolicy Austrii. Natomiast podczas oddawania paszportu w Biurze Paszportowym przy ul. Kruczej w Warszawie (co było wówczas obowiązkiem) zostałem przesłuchany oraz przedstawiłem pisemne wyjaśnienia dotyczące pobytu w Wiedniu - napisał.

W moim najgłębszym przekonaniu podczas tych kontaktów nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Tematyka rozmów i treść złożonych przeze mnie relacji w żadnej mierze nie dotyczyła spraw, które mogłyby narazić na szwank czyjeś dobra czy interesy albo przynieść komuś uszczerbek w jakimkolwiek wymiarze - zapewnił.

Dodał, że przeprasza wszystkich, którzy czują się urażeni samym faktem "kontaktu czy dialogu ze służbami PRL", który "jest powszechnie oceniany jako wysoce naganny". Wiem, że popełniłem błąd i pragnę bardzo, aby został mi wybaczony. Ośmielam się przy tym stwierdzić, że przez ponad 25 lat lojalnie pracuję dla Polski i obozu niepodległościowego, z którym czuję się ideowo związany - dodał.

Zapewniam, że już w piątek 8 lutego br. zwrócę się do IPN z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji, a następnie opublikuję całość dokumentacji na mój temat, która znajduje się w zasobach archiwalnych IPN. Chcę, aby każdy mógł zapoznać się z tymi dokumentami i ocenić, jaki charakter miały moje kontakty z SB - zadeklarował Kujda.

Onet: Kujda był świadomym współpracownikiem SB

"Szkopuł polega na tym, że dokumenty pokazują coś innego — według nich Kujda był tajnym i świadomym współpracownikiem SB, a dokumentów do podpisu nikt mu nie podsunął, bo wypisywał je własnoręcznie" - zauważa natomiast dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz. Onet przeanalizował jego akta, odtajnione pod koniec stycznia ze zbioru zastrzeżonego. Wynika z nich, że Kujda został zarejestrowany w 1979 r., zaś wyrejestrowany w 1987 r. Jego kontakty z SB można podzielić na trzy okresy. W latach 1979-1981 utrzymywał regularne kontakty ze swym oficerem prowadzącym, potem wyjechał za granicę, a po powrocie od 1983 r. zaczął esbeków unikać i kilkakrotnie żądał zaprzestania współpracy.

Jak pisze Stankiewicz, "w 1979 r. Kujda pisał doktorat na Politechnice Warszawskiej i studiował na SGPiS (dzisiejsza Szkoła Główna Handlowa). Bezpieka wytypowała go do werbunku, dlatego że wcześniej jeździł na Zachód i nie miał oporów, by po powrocie spotykać się z funkcjonariuszami SB i zdawać im relacje z wyjazdów".

W jednej takiej pisemnej relacji z wyjazdu do Anglii wymienił wszystkich spotkanych po drodze Polaków, dodając swoje uwagi np. "podobał mu się Zachód". Był gotów dostarczyć także adresy osób poznanych na Zachodzie. To wówczas Kujda podpisał pierwsze zobowiązanie — do utrzymania swych kontaktów z SB w tajemnicy. Dokument jest w aktach.

Jak pisze Stankiewicz, Kujdę zwerbował esbek z Siedlec por. Tadeusz Wielgórski. On był jego oficerem prowadzącym. Do werbunku doszło 21 grudnia 1979 r. podczas spotkania w Hotelu Forum w Warszawie.

"Oświadczenie" Kujdy o nawiązaniu "dialogu" z SB jest w aktach. Esbecy dopisali do niego jasno: że to zobowiązanie do przystąpienia do współpracy z SB. W trakcie rozmowy pozyskaniowej kandydat sporządził ręcznie oświadczenie w którym zobowiązał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa potwierdzając to swoim podpisem — napisał esbek Wielgórski.

Do kontaktów z bezpieką Kujda wybrał pseudonim "Ryszard".

Więcej o kontaktach Kujdy z bezpieką - przeczytacie na stronie Onetu.