"Nie widzę jakichkolwiek możliwości, by strona francuska dostała od strony polskiej chociażby złotówkę" - mówi dziennikarzowi RMF FM wiceminister obrony Bartosz Kownacki. Chodzi o zerwane negocjacje z Airbusem w sprawie śmigłowców Caracal. Francuska firma będzie się domagać odszkodowania od Polski. "Strona polska poinformowała, że jeżeli strona francuska w zakreślonym przepisami i w piśmie terminie nie przedstawi propozycji, to będzie trzeba uznać te negocjacje za zakończone. Strona francuska nie przedstawiła w tym terminie żadnych propozycji, które byłyby interesujące, atrakcyjne, dla strony polskiej, więcej - żadnych poważnych propozycji w tym czasie nie przedstawiła" - podkreśla Kownacki.

REKLAMA

Paweł Balinowski: Czy w sprawie Black Hawków będzie przetarg, czy zakup z wolnej ręki?

Bartosz Kownacki: Sprawdzamy te procedury, które będą najbardziej transparentne i pozwolą jak najszybciej kupować śmigłowce. Jak najsprawniej, dlatego, że to nie chodzi o to, żeby dzisiaj przez miesiące zastanawiać się nad tym, jaki śmigłowiec, gdzie i kiedy, tylko żeby sprawnie dokonać zakupu - tym bardziej, że mamy, niestety, rok stracony a nawet dłużej, na negocjacje ze stroną francuską. My dzisiaj możemy mieć pretensje do tego, co zrobili Francuzi, bo byliśmy przekonani, że te negocjacje zakończą się inaczej. Trzeba przeprowadzić to postępowanie jak najsprawniej, jak najszybciej. Pilna potrzeba operacyjna jest najlepszym rozwiązaniem tego problemu.

Ale mówi pan o postępowaniu przetargowym, bo zakup z wolnej ręki wydaje się być w tym momencie niemożliwy.

Każde z tych postępowań jest postępowaniem zgodnym z prawem zamówień publicznych lub przepisami traktatów europejskich, w związku z tym mówimy o tych rozwiązaniach, które będą najsprawniejsze.

Kto w końcu zerwał te negocjacje? Bo tutaj różne pojawiają się głosy: że to Francuzi, że to my.

Nikt nie zrywał negocjacji. Po prostu uznaliśmy, że nie jesteśmy w stanie - ze względu na daleko idące rozbieżności, sięgające miliardów złotych i brak postępu w tych negocjacjach - stwierdziliśmy, że negocjacje należy zakończyć, o czym odpowiednio wcześniej informowaliśmy stronę francuską. Najpierw ustaliliśmy, jak dalekie są nasze rozbieżności. Później przedstawialiśmy różne propozycje wyjścia z tego impasu offsetowego, żeby wskazać na kolejne rozwiązania, które były satysfakcjonujące dla strony polskiej. Prosiliśmy także, żeby to strona francuska złożyła swoja odpowiedź i swoje propozycje ponieważ nie było żadnej merytorycznej, faktycznej odpowiedzi na nasze oczekiwania. To dalsze prowadzenie negocjacji tylko zagrażałoby interesom bezpieczeństwa państwa.

Czyli rozumiem, że to strona polska powiedziała: dobrze, już przestajemy w tym momencie rozmawiać, odchodzimy od stołu. To była decyzja strony polskiej?

Strona polska poinformowała, że jeżeli strona francuska w zakreślonym przepisami i w piśmie terminie nie przedstawi propozycji, to będzie trzeba uznać te negocjacje za zakończone. Strona francuska nie przedstawiła w tym terminie żadnych propozycji, które byłyby interesujące, atrakcyjne, dla strony polskiej, więcej - żadnych poważnych propozycji w tym czasie nie przedstawiła.

A co z odszkodowaniem, o którym mówią Francuzi? Oni mówią, że będą tego odszkodowania żądać. Czy polski rząd zdecyduje się je wypłacić?

Po pierwsze, my zastanawiamy się, czy nie wystąpić z powództwem przeciwko stronie francuskiej, dlatego że mamy takie poczucie po przebiegu negocjacji, że byliśmy wprowadzani w błąd przez stronę francuską, że strona francuska nigdy offsetu na takich warunkach, jak przedstawili Polacy, czyli zgodnie z wartością kwoty offsetowej, kwoty przetargu, nie chciała zrealizować. Będziemy takie postępowanie rozważali. Natomiast ja jestem zdziwiony tym, co robi część opozycji, zachowując się właśnie tak jak marny kauzyperda francuskiego koncernu. Wypowiedzi o rzekomych negocjacjach w złej wierze strony polskiej - zastanawiam się, czy to są posłowie na Sejm Rzeczypospolitej, którzy są opłacani z polskich podatków, czy, tak jak powiedziałem, adwokaci francuskiego koncernu? Przecież potencjalne odszkodowania płaciłby Skarb Państwa, nie określony rząd, tylko Skarb Państwa i w interesie nas wszystkich jest, żeby tych odszkodowań nie płacić. Ja po przebiegu negocjacji nie widzę możliwości jakichkolwiek, żeby strona francuska otrzymała chociażby złotówkę od strony polskiej. No chyba, że dzisiaj część polityków opozycji daje taki oto sygnał: dzisiaj rządzi Prawo i Sprawiedliwość, na odszkodowanie nie macie co liczyć, ale jak my będziemy rządzili, to z chęcią wam wypłacimy odszkodowanie. Takiej filozofii nie akceptuję.

Ani złotówki strona francuska nie otrzyma. Strona francuska mówi, że będzie żądała. Z drugiej strony polski rząd mówi, że być może będzie żądał odszkodowania? Czy jest możliwość batalii prawnej, sądowej, w sądzie międzynarodowym?

Dopuszczamy taką możliwość przed sądem polskim, bo taka będzie właściwość w tej sprawie. Natomiast ja już jako prawnik mogę powiedzieć, że ja nie oceniam, żeby odszkodowania ze strony francuskiej było możliwe. Nigdy bym się nie podjął prowadzenia procesu rzetelnie w tej sprawie. Natomiast też w przypadku strony polskiej, my też nie mówimy o jakiś nadzwyczajnych odszkodowaniach. Natomiast możemy mówić o znacznych kwotach, które mogłyby być od strony francuskiej odzyskane.

Jakie to są znaczne kwoty? To są miliony, miliardy?

Raczej miliony złotych czy dziesiątki milionów. W miliardach w żadnym wypadku strona polska tych odszkodowań nie otrzyma. Rzetelnie, mówię to jako prawnik, po prostu rzetelnie oceniam sytuację.

Czy mamy jakoś oszacowane te straty w wyniku tych negocjacji zerwanych, zakończonych?

Na razie ocenialiśmy możliwość wystąpienia z takim postępowaniem i ono jest dopuszczalne. Natomiast jeszcze wysokości strat nie szacowaliśmy.

Czy negocjacje z firma Sikorsky już się zaczęły?

Prowadzimy rozmowy zarówno z firma Sikorsky, jak również z spółką Mielec, bo uważamy, że kraj tej wielkość jak Polska powinien, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa polskiego i europejskiego, robić wszystko, żeby dokonywać zakupów takiej wartości w zakładach, które są zlokalizowane na terenie kraju, a nie na terenie innych państw Unii Europejskiej, czy na terenie innych państw świata. Nie ma w historii chyba wojskowości przypadków, gdzie kraj mający tak rozbudowane fabryki, decyduje się na zakup spoza granic kraju. To naprawdę jest ewenement i to jest działanie na szkodę interesu gospodarczego Polski.

Złośliwi mówią, że to związkowcy z Mielca na was wymusili zerwanie tych negocjacji.

Na nas mogli wywierać wpływ obywatele Rzeczpospolitej. Na pewno nie będą wywierali wpływu związkowcy z firmy Airbus pracujący we Francji. Proszę zwrócić uwagę, że w Świdniku jest zatrudnionych 3000 osób, w Mielcu jest zatrudnionych 2000 osób, a kooperanci tych zakładów to jest kolejne kilkanaście tysięcy osób. I rzeczywiście trzeba myśleć o tym, żeby tworzyć nowe miejsca pracy w Polsce, a nie opowiadać dyrdymały o tym, że ktoś stworzy kilkaset miejsc pracy w Polsce, a tak naprawdę to będzie kilkaset miejsc albo kilka tysięcy miejsc pracy, ale poza granicami kraju.

Czy armia zajęła wyraźne stanowisko w sprawie zakończenia negocjacji z Airbusem i w sprawie dalszych planów zakupowych?

Armia nie jest od zajmowania stanowiska, armia jest od zapewnienia bezpieczeństwa państwu polskiemu. Siły zbrojne Rzeczpospolitej potrzebują nowoczesnych śmigłowców, nowych śmigłowców i takie oczekiwania były wyrażone. I te śmigłowce będą Polsce dostarczone. Zresztą już dzisiaj są remontowane kolejne śmigłowce w zakładach WZL-1 w Łodzi.

Caracal a Black Hawk to jednak jest inny gabaryt.

Tu się panie redaktorze nie zgodzę. Zarówno Caracal, zarówno Black Hawk jak AW149, każdy z tych śmigłowców miał swoje wady, miał swoje zalety. I jak mówimy o technikaliach, to śmigłowce Black Hawk w żaden sposób nie ustępują śmigłowcom Airbus. Trudno powiedzieć, żeby wojska specjalne w Stanach Zjednoczonych, najlepsze wojska specjalne na świecie, korzystały ze śmigłowców, które nie są sprawdzone, które są gorsze od tego, co można by pozyskać na rynku. Trudno mówić o tym, żeby AW149 było złym rozwiązaniem, bo to jest nowa konstrukcja, bardzo ciekawa i najprawdopodobniej ona przez najbliższych kilkadziesiąt lat będzie funkcjonowała w siłach zbrojnych różnych państw.