W 66. rocznicę napaści ZSRR na Polskę przed rosyjską ambasadą w Warszawie odbyła się pikieta, którą zorganizował Komitet Katyński. Członkowie rodzin pomordowanych domagali się uznania przez Rosję zbrodni katyńskiej za ludobójstwo.

REKLAMA

Chcemy, aby Rosja przyznała się, że to było ludobójstwo, bo jeńcy wojenni chronieni byli konwencją wojenną - powiedziała córka jednego z zamordowanych w Miednoje Polaków.

Uczestnicy pikiety żądali, aby strona rosyjska przekazała Polsce ponad 22 tysiące akt osobowych polskich oficerów i cywilów, którzy zostali zamordowani w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Przedstawiciele Komitetu Katyńskiego zaapelowali również do rosyjskich władz o ujawnienie listy winnych ludobójstwa i wskazanie nieznanych miejsc pochówku ponad 7 tys. pomordowanych.

Wkroczenie Armii Czerwonej do Polski było konsekwencją zawartego 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie paktu Ribbentrop-Mołotow, który podzielił Polskę na strefy wpływów Niemiec i ZSRR.

Wiosną 1940 r. na podstawie decyzji władz radzieckich, rozstrzelano 22,5 tys. polskich oficerów, których Armia Czerwona wzięła do niewoli po wkroczeniu do Polski. Część z nich spoczywa na cmentarzach w Miednoje, Katyniu i Charkowie. Miejsca pochówku 7,3 tys. z nich są nadal nieznane.

Rosyjskie śledztwo w sprawie katyńskiej trwało 14 lat i zakończyło się we wrześniu ubiegłego roku. Rosjanie nikomu nie postawili zarzutów. Na wniosek Komitetu Katyńskiego IPN rozpoczął własne śledztwo w tej sprawie. Rosja zapowiedziała, że przekaże Polsce wszystkie akta swojego śledztwa. Jednak dotychczas tego nie zrobiła.