Wrocławskie szpitale walczą o pacjentów z zawałem. Cztery lecznice, które zapewniają opiekę kardiologiczną w mieście nie mogą porozumieć się w sprawie organizacji pracy. W komfortowej sytuacji są za to pacjenci.

REKLAMA

Szpital Wojskowy chce dyżurować non-stop, pozostałe - wolałby by co cztery dni, bo ciągły dyżur jest bardzo kosztowny. To około 20 tysięcy złotych dziennie. W najbardziej komfortowej sytuacji jest teraz pacjent, bo ma wybór, nie musi się ograniczać do szpitala, który akurat ma dyżur, a wybiera ten który chce.

To jest bardzo dobre, bo gdzie uważam, że jest dobry szpital, dobrzy specjaliści tam po prostu jadę - mówi jedna z pacjentek Szpitala Wojskowego. Właśnie ta placówka w lipcu - bo na razie takimi danymi dysponuje NFZ - przyjęła 63 pacjentów z zawałami. Pozostałe trzy szpitale 102.

Średnio więc każdy z nich przyjął prawie połowę mniej pacjentów niż Szpital Wojskowy. Ten nie zamierza rezygnować z całodobowych dyżurów, bo ma sprzęt, kadrę i pieniądze, które idą za pacjentem z zawałem. Niemałe to fundusze - za każdą osobę z zawałem szpital dostaje od 10 do 14 tysięcy złotych.

Warunki dyktuje Szpital Wojskowy

Musimy dostosować się do warunków jakie stawia Szpital Wojskowy - przyznaje Bogusław Beck Zastępca Dyrektora ds. lecznictwa: Akademickiego Szpitala Klinicznego. Z pieniędzy które dostajemy za pacjentów z zawałami, utrzymujemy inne, mniej rentowne oddziały, takie jak Szpitalny Oddział Ratunkowy czy Chirurgię Urazową. Nie możemy zrezygnować z tych pacjentów, choć dyżurowanie "non-stop", jest dużo bardziej kosztowne od dyżurów co czwarty dzień - dodaje.

Nie odstąpimy od całodobowych dyżurów kardiologicznych - deklaruje profesor Waldemar Banasiak Kierownik Ośrodka Chorób Serca 4. Wojskowego szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Przez ostatnie lata robiłem wszystko i po to budowałem siłę i potęgę ośrodka wojskowego, żeby drzwi szpitala były otwarte dla pacjenta, żeby nie były one zamykane w chwili kiedy pacjent potrzebuje pomocy. Tu nikt nikomu nic nie zabierze. Warto czytać dane epidemiologiczne, liczba pacjentów jest tak duża, że my nie jesteśmy wstanie zabezpieczyć wszystkich potrzeb zdrowotnych, jeśli chodzi o kardiologie i kardiochirurgię - dodaje.

Profesor Banasiak tłumaczy, że jest wielkim zwolennikiem wolnego rynku, a ten powinien również obowiązywać w służbie zdrowia.

W przyszłym tygodniu we Wrocławiu zaplanowano spotkanie szefów szpitali, które zapewniają opiekę kardiologiczną w mieście. Wydaje się jednak, że ono nic nie zmieni, bo stanowisko Szpitala Wojskowego jest już postanowione. Niewątpliwie zyska na nim pacjent.