W poniedziałek po godz. 16:30 w Pałacu Prezydenckim rozpoczęło się spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z sygnatariuszami listu zawierającego apel o zawetowanie nowelizacji Kodeksu wyborczego, dotyczącej ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

REKLAMA

Przedstawiciele: Kukiz'15, PSL, Partii Razem oraz Prawicy Rzeczypospolitej - z inicjatywy stowarzyszenia Klub Jagielloński - skierowali do prezydenta list z apelem o zawetowanie nowelizacji Kodeksu wyborczego, dotyczącej ordynacji do Parlamentu Europejskiego. Argumentują w nim, że nowela "zabetonuje scenę polityczną".

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha powiedział PAP, że celem spotkania jest wysłuchanie autorów listu i umożliwienie im przedstawienia swojej argumentacji.

Prezydencki minister zaznaczył, że konstytucyjny termin, jaki prezydent ma na podjęcie decyzji ws. nowelizacji Kodeksu wyborczego, mija w piątek, 17 sierpnia, ale - jak dodał - z uwagi na oficjalny wyjazd zagraniczny, decyzja głowy państwa zostanie podjęta "najdalej" do czwartku. W czwartek po południu prezydent udaje się z sześciodniową wizytą oficjalną do Australii i Nowej Zelandii.

Mucha przypomniał, że Andrzej Duda publicznie mówił o tym, że "ma bardzo poważne wątpliwości", co do nowych przepisów i rozwiązanie - które "preferuje, czy uprzywilejowuje wynik wyborczy największych komitetów, wydaje mu się wątpliwe".

Jak dodał, prezydent zwracał także uwagę, na to, że po zmianach ordynacji, w przypadku poszczególnych okręgów wyborczych, rzeczywisty próg wyborczy będzie mógł być kilkukrotnie wyższy niż nominalny pięcioprocentowy. I tutaj pojawia się pytanie o odwzorowanie woli Polaków, którzy idą do wyborów, biorą udział w głosowaniu i nie mają swoich reprezentantów, jeżeli (partia) nie ma poparcia na poziomie kilkunastoprocentowym - powiedział prezydencki minister.

Mucha zaznaczył, że obecnie prowadzona jest analiza przez Biuro Prawa i Ustroju, przez ekspertów i prawników prezydenta. Tak, jak pan prezydent mówił, on się skłania ku wetu, natomiast, jeżeli byłoby tego rodzaju rozstrzygnięcie, to na pewno prezydent będzie informował opinię publiczną. Na razie jesteśmy cały czas na etapie takiej analizy przeprowadzanej przez służby (prawne) pana prezydenta - podkreślił prezydencki minister.

W ubiegłotygodniowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" prezydent powiedział, że ma ogromne wątpliwości, czy zmiany zawarte w znowelizowanej ordynacji do PE, powinny być częścią polskiego systemu prawnego. Prezydent zaznaczył, że "wszyscy przyznają", że w rezultacie zmian zawartych w nowelizacji, realny próg wyborczy będzie podniesiony do poziomu co najmniej 11-12 procent.

Andrzej Duda podkreślił, że nie widzi potrzeby tak fundamentalnego ograniczania dostępu do PE. Jak zapowiedział, mocno skłania się w kierunku zablokowania tej propozycji.

Na briefingu prasowym przed spotkaniem w Pałacu Prezydenckim, Julia Zimmermann z Partii Razem oceniła, że PiS wprowadzając zmiany w ordynacji do PE "po raz kolejny przepchnął złe prawo - pospiesznie, bez konsultacji społecznych i wbrew protestom". Jej zdaniem, prezes PiS Jarosław Kaczyński "betonuje w ten sposób scenę polityczna i ustawia wybory pod siebie", a "przy okazji robi prezent Grzegorzowi Schetynie". Dodała, że w praktyce te zmiany doprowadzą do powstania w Polsce "duopolu".

Nie ma naszej zgody, nie ma zgody Partii Razem na wieczne rządy PO-PiS. Liczymy na to, że tym razem prezydent zachowa się odpowiedzialnie. Jest jego obowiązkiem zadbać o to, żeby konstytucyjna zasada proporcjonalności została zachowana - podkreśliła Zimmermann. Jak dodała, jej ugrupowanie apeluje do Andrzeja Dudy o zawetowanie tej ustawy. Ordynacja powinna pozostać proporcjonalna i nie ma naszej zgody na to, co się wydarzy po wprowadzeniu tych PiS-owskich zmian - zaznaczyła.

Nowelizacja Kodeksu wyborczego, dotycząca ordynacji do Parlamentu Europejskiego stanowi, że w każdym z 13 okręgów wyborczych w wyborach do europarlamentu będzie do zdobycia określona liczba - co najmniej 3 - mandatów do PE.

(az)