Gdańska gazownia zasypywana jest skargami na zbyt wysokie rachunki. To już drugi taki sygnał w ostatnim czasie. Podobna sytuacja wydarzyła się także w Szczecinie. Rachunki za gaz za grudzień i styczeń w Gdańsku są dwa razy wyższe, niż przed rokiem, choć zima jest o wiele lżejsza.

REKLAMA

Mieszkańcy gdańskich osiedli zapowiadają, że skierują sprawę do prokuratury. Zarzucają gazowni nieszczelność rur, awarię liczników, a najczęściej niską kaloryczność gazu. Można usłyszeć też zarzut, że gazownia wpuszcza powietrze do rur.

Nie może wpuścić. Nie ma takiej możliwości - odpiera krótko ten zarzut dyrektor gazowni Urszula Różańska. Tłumaczy, że w grudniu, z winy gazowni, rachunki były zaniżone, dlatego w styczniu trzeba było dopłacić. Trzeba tylko sprawdzić, skąd tak wysokie rachunki w lutym.

Pytaliśmy w Polskim Górnictwo Naftowym i Gazownictwie, skąd się biorą się problemy. Jak się dowiedział reporter RMF FM, na razie spółka stara się wyjaśnić sprawę. Ze wstępnych nieoficjalnych ustaleń wynika, że doszło do błędnych odczytów gazu, albo też w rachunkach klientów uwzględniono wyrównanie za wcześniej niedoszacowane zużycie surowca.