Prawie 2,5 tys. wolno żyjących kotów zamieszkuje Kraków – wynika z badań przeprowadzonych w ciągu trzech miesięcy przez sześciu rachmistrzów. Najwięcej tych zwierząt jest w starej części Nowej Huty i na starym Podgórzu.

REKLAMA

Trwające od połowy kwietnia do połowy lipca badania były pierwszymi na taką skalę, opierającymi się na wywiadzie środowiskowym przeprowadzonym przez rachmistrzów wśród krakowian w całym mieście.

Spis przeprowadzony został na zlecenie Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa, który zawarł umowy z rachmistrzami spisowymi. Każdy z nich liczył koty w jednym z sześciu obszarów miasta. Podstawą były rozmowy z mieszkańcami, osobami sprawującymi na co dzień opiekę nad kotami wolno żyjącymi, prowadzącymi sklepy, warsztaty, zarządzającymi nieruchomościami, ale także z osobami zamieszkującymi na danym terenie.

Podczas spisu ustalono, że Kraków zamieszkuje 2416 wolno żyjących kotów, z czego ok. 20 proc. to osobniki wykastrowane lub wysterylizowane. "Oczywiście część zwierząt mogła zostać policzona dwa razy, a inne wcale, dlatego szacunkowa liczba waha się między 2000 a 3000 osobników" - czytamy w podsumowaniu raportu.

Najwięcej kotów - 410 - doliczono się w Nowej Hucie. Wysoko plasują się też Wzgórza Krzesławickie, Dębniki i Podgórze. Na obrzeżach miasta, w terenach rolniczych (osiedla rolnicze Nowej Huty, Przewóz, Swoszowice, Tyniec, Wola Justowska, Stare Bronowice) populacja kotów wolno żyjących jest szczątkowa. Niewiele zwierząt przebywa też na terenie Prokocimia i Bieżanowa, Kurdwanowa, Piasków oraz w ścisłym centrum Krakowa (Rynek, Grzegórzki, Kazimierz).

Według raportu za stosunkowo niewielką populację kotów wolno żyjących odpowiada odbywająca się od lat sterylizacja i kastracja tych zwierząt, prowadzona zarówno przez urząd miasta przy współudziale organizacji społecznych zajmujących się opieką nad zwierzętami, jak i schroniska dla bezdomnych zwierząt. Winne mogą być też wyniszczające zwierzęta choroby: kocia białaczka czy FIV. Nie bez znaczenia jest również fakt, że mieszkańcy - chcąc poprawić koci los - wyłapują zwierzęta i oddają do schroniska, gdzie te czekają na adopcję.

Z badań wynika, że duże nagromadzenie kotów obserwuje się tam, gdzie zwierzęta są regularnie dokarmiane przez cały rok. Tak jest np. na terenach ogródków działkowych, gdzie dodatkowo na koty czekają w zimie specjalne budki. Krakowska populacja kotów wolno żyjących obciążona jest w znacznym stopniu chorobami: świerzbem, kocim katarem, białaczką oraz FIV.