Po doniesieniach „Rzeczpospolitej” dot. wypadku posła Kukiz’15 Rafała Wójcikowskiego Prokuratura Krajowa wydała komunikat w tej sprawie. Odniosła się w nim m.in. do doniesień, że w aucie parlamentarzysty uszkodzony był przewód hamulcowy.

REKLAMA

"W toku śledztwa uzyskano dotychczas dwie opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków oraz z zakresu mechanoskopii. Zarówno opinia biegłych wydana w marcu 2017 roku, jak i pogłębiona opinia z kwietnia 2017 roku, w sposób jednoznaczny i kategoryczny wskazują, że przedwypadkowy stan techniczny pojazdu nie miał żadnego związku przyczynowego z zaistniałym wypadkiem" - czytamy w komunikacie prokuratury. "Wszystkie układy pojazdu kierowanego przez pokrzywdzonego mające wpływ na bezpieczeństwo jazdy, w tym w szczególności hamulcowy, kierowniczy i jezdny, były sprawne technicznie" - podkreślono.

W komunikacie przytoczono wnioski z opinii biegłego z zakresu badań mechanoskopijnych z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Wynika z niej, że "przewód hamulcowy od tylnego lewego koła samochodu, którym kierował pokrzywdzony, został rozdzielony na skutek działającej jednorazowo odpowiednio dużej siły rozciągającej i zginającej". Jak podkreślono, biegły nie stwierdził śladów działania narzędzi, które mogłyby być użyte w celu rozdzielania przewodu. Wskazał też, że przewody hamulcowe doprowadzające płyn do pozostałych kół nie noszą śladów uszkodzeń.

"Opinia ta potwierdza, że stan techniczny układu hamulcowego nie miał wpływu na zaistnienie wypadku, ani nie miał związku z jego przebiegiem" - podkreśla PK.

W nocy z poniedziałku na wtorek na drodze S8 zostanie przeprowadzony kolejny eksperyment procesowy, który ma ułatwić wyjaśnienie okoliczności wypadku.

Prokurator Jacek Pakuła z łódzkiej prokuratury okręgowej, która prowadzi śledztwo ws. wypadku posła Wójcikowskiego potwierdził w rozmowie z PAP, że przesłuchany został dwukrotnie - jako świadek - kierowca tira, który przejeżdżał obok samochodu posła. Zeznania kierowcy tira jednoznacznie wskazują, że widział pojazd stojący w poprzek drogi, a światła, które widział, były światłami tego pojazdu. Nie widział natomiast osób, które miałyby chodzić wokół samochodu - mówił Pakuła. Dodał, że słowa kierowcy potwierdzają to, co prokuratura już wie - że doszło w pierwszej kolejności do uderzenia auta posła w barierę, a następnie samochód stanął w poprzek drogi. Nic nowego się nie wydarzyło, co by uprawniało, do snucia nowych teorii - podkreślił.

Do wypadku, w którym zginął poseł Rafał Wójcikowski, doszło w styczniu tego roku na drodze S8 w powiecie skierniewickim. Poseł jechał samochodem osobowym w kierunku Warszawy. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kierowane przez Wójcikowskiego auto uderzyło w barierę energochłonną z lewej strony i obróciło się ok. 90 stopni w prawo, ustawiając się na prawym pasie prostopadle do innych użytkowników, jadących w tym samym kierunku. Nadjeżdżający van - volkswagen caddy - zdołał ominąć lewym pasem samochód posła, zatrzymując się w niedużej odległości. Następnie w auto posła uderzył inny van - ford transit. Parlamentarzysta zmarł mimo reanimacji.

(mn)