Buńczuczne przemówienie Saddama Husajna do narodu z okazji 14. rocznicy zakończenia wojny iracko-irańskiej nie zrobiło wrażenia na członkach amerykańskiej administracji. Każdy, kto dąży do wojny z Irakiem, innymi krajami arabskimi lub też muzułmańskimi szykuje sobie zgubę - groził dyktator.

REKLAMA

Poparcia swemu przywódcy, krzyczącemu: Siły zła powinny przywieźć ze sobą trumny na swych własnych grzbietach, bo zginą w upokarzającej klęsce, udzieliło 15 tys. ludzi maszerujących ulicami Bagdadu. Irakijczycy dali w ten sposób wyraz, że są gotowi oddać życie za "sprawę arabską".

Wystąpienie Husajna tak podsumował rzecznik Departamentu Stanu USA - Philip Reeker: To przemówienie to przechwałki odizolowanego od reszty świata dyktatora, który chciał zademonstrować, że jego reżim nie ma zamiaru podporządkować się rezolucjom ONZ .

07:05