Generalna Dyrekcja Dróg przyznaje, że zgodziła się na zmianę materiałów do budowy południowej obwodnicy Warszawy - ustalił nasz reporter Paweł Świąder. Nieoficjalnie wiemy, że chodziło o przyspieszenie budowy trasy S2. Prokuratura sprawdza, czy podczas budowy tej drogi doszło do zamiany piasku na glinę. Śledczy badają, czy urzędnicy generalnej dyrekcji nie przekroczyli swoich uprawnień akceptując zmiany.

REKLAMA

Generalna Dyrekcja Dróg przyznała, że zgodziła się na zmiany w specyfikacji. Urzędnicy tłumaczą, że chodziło jedynie o jej doprecyzowanie, ale nie wyjaśniają, czemu to miało służyć. Zastanawiające jest stwierdzenie, że zgoda na zmianę technologii nastąpiła już po wybudowaniu nasypów.

Wykonawca nie ujawnia szczegółów. Dość oględnie pisze, że nie było żadnej zmiany materiałów, a jedynie uściślenie specyfikacji. To oznacza tylko tyle, że nikt fizycznie nie wyciągał materiałów z nasypów i nie zastępował ich innymi. Firma tłumaczy, że polska norma zawiera o wiele większą liczbę materiałów niż specyfikacja techniczna ustalona dla tej konkretnej inwestycji. A ponieważ firma chciała użyć materiałów niewymienionych w specyfikacji, ale zawartych w polskiej normie, poprosiła o doprecyzowanie specyfikacji i właśnie to nastąpiło. Upraszczając można by więc wysnuć następujące wnioski:

- firma wykorzystała do budowy nasypów inne materiały niż powinna, a następnie poprosiła o ich dopisanie do specyfikacji

- Dopisane materiały nie były przewidziane w specyfikacji, ale znajdują się w polskiej normie

- GDDKiA zgodziła się na zmiany już po fakcie, czyli po wybudowaniu nasypów, a w tej chwili dopiero bada, czy zastosowanie tych materiałów nie wpłynęło na jakość budowanej drogi.

Trwa śledztwo prokuratury

Prokuratura podejrzewa, że zmiana specyfikacji została wprowadzona za zgodą urzędników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, dlatego w grę wchodzi przekroczenie uprawnień przez urzędników GDDKiA - tłumaczy w rozmowie z naszym dziennikarzem rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura.

Urszula Nelken z Generalnej Dyrekcji Dróg twierdzi natomiast, że to właśnie GDDKiA została poszkodowana, bo na zmianę nie wyraziła zgody. Urzędnicy twierdzą, że to ich badania wykryły nieprawidłowości. Podkreślają, że po stwierdzeniu błędów poprosili o zmianę osób nadzorujących kontrakt w zewnętrznej firmie.

Jeśli po badaniach okaże się, że użyty materiał, czyli glina zamiast piasku, nie spełnia zakładanych norm, nasypy trzeba będzie rozebrać - dodaje Nelken. Jeśli natomiast mimo użycia innych materiałów droga spełni parametry, dyrekcja zażąda obniżenia wartości kontraktu albo wydłużenia gwarancji.