Kandydujący w wyborach do Parlamentu Europejskiego członkowie rządu mieli wziąć na ostatnie dwa tygodnie kampanii urlopy. To zapowiadali premier, szef jego kancelarii oraz wicepremier Szydło. Po sprawdzeniu okazuje się jednak, że prawda o ministerialnych urlopach nie jest tak jednoznaczna.

REKLAMA

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział ministerialne urlopy w piątek. Uzgodniliśmy z większością ministrów, że ci, którzy są zaangażowani i chcą teraz intensywnie pracować przy swojej kampanii, chcą wziąć urlopy na ostatnie dwa tygodnie tej kampanii - powiedział Morawiecki".

Dzień wcześniej szef kancelarii premiera Michał Dworczyk na antenie RMF FM mówił: Według mojej wiedzy, bo nie ma tu jakiegoś twardego ustalenia, ci ministrowie, którzy z pierwszych i drugich miejsc kandydują do Parlamentu Europejskiego - czyli ci, którzy mają rzeczywiście szansę na otrzymanie mandatów - ostatnie dwa tygodnie kampanii wyborczej, czyli te najbardziej gorące, spędzą na urlopach.

Jeszcze bardziej jednoznacznie mówiła wicepremier Beata Szydło.

Zdecydowaliśmy, że ministrowie, którzy kandydują do Parlamentu Europejskiego, będą brali na czas tych ostatnich dwóch tygodni urlopy - deklarowała sobotę w RMF FM.

Realizacja

O mandaty posłów do PE ubiega się ośmioro członków rządu. Nasz dziennikarz Tomasz Skory pytał o realizację zapowiedzi prowadzenia kampanii wyborczej bez łączenia tego z pełnieniem obowiązków ministrów i ew. wykorzystywanie w niej przywilejów ministrów, jak ochrona czy samochody służbowe. Odpowiedzi są niejednoznaczne albo ich nie ma.

Kandydująca z pierwszego miejsca dolnośląskiej listy PiS minister edukacji narodowej Anna Zalewska w tym tygodniu jest na urlopie, ale tylko dziś i jutro. Z samochodu służbowego i innych korzyści związanych z pełnieniem funkcji ministra w tym czasie nie korzysta. Jej obowiązki pełni w tym czasie wiceminister Marzena Machałek.

Numer 1 listy PiS na Pomorzu Zachodnim i w Lubuskim, Joachim Brudziński wziął urlop i z ministerialnych przywilejów nie korzysta. Na dzisiejszą konferencje prasową zapraszał jako poseł, nie minister. Do funkcji ministra, którą pod jego nieobecność pełni wiceminister Jarosław Zieliński szef MSWiA jednak wróci - 16 maja z okazji Święta Straży Granicznej, i dwa dni później - na czas uroczystości z okazji 75 rocznicy zdobycia Monte Cassino.

Minister Beata Kempa, nr 2 na dolnośląskiej liście wyborczej PiS o swojej sytuacji mówi niejasno, że generalnie jest na urlopie, ale ministerialne obowiązki pełni. Dziś w ramach ich pełnienia zorganizowała konferencję prasową, na której przedstawiała raport, podsumowujący polską pomoc humanitarną.

Patryk Jaki, kandydujący do PE w okręgu małopolsko-świętokrzyskim wiceminister sprawiedliwości także dziś jako wiceminister zorganizował konferencję - nt. walki z pedofilią. Jednocześnie biuro prasowe resortu sprawiedliwości wyjaśnia, że Jaki "za każdym razem, kiedy nie wykonuje obowiązków służbowych bierze urlop." Swoje obowiązki wykonuje z należytą starannością i nie ma potrzeby wyznaczania jego następcy, a w trakcie prowadzenia działań związanych z kampanią wyborczą nie korzysta z auta służbowego.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, którego szefowa Elżbieta Rafalska kandyduje do PE z listy obejmującej województwa lubuskie i zachodniopomorskie przez pięć godzin nie odpowiedziało na maila z dość prostymi pytaniami o urlop. Pani minister udzieliła dziś jednak dużego wywiadu PAP, a depesze agencyjne przyniosły w tym czasie zapowiedź jutrzejszej konferencji prasowej - jedno i drugie trudno nazwać urlopem.

Kancelaria Premiera, gdzie pracują małopolsko-świętokrzyska "jedynka" PiS Beata Szydło, i łódzka "dwójka" - rzecznik rządu Joanna Kopcińska na pytania w sprawie urlopów nie odpowiedziała. Znamienne jest jednak, że min. Kopcińska, z którą o tym rozmawialiśmy, jest dziś w pracy, a więc nie na urlopie.

Tak wygląda realizacja zapowiedzi niełączenia obowiązków ministerialnych z prowadzeniem kampanii wyborczej.