Na zakończenie brukselskiego szczytu przywódcy Wspólnoty zaapelowali do władz w Kijowie o zapewnienie wolnych i uczciwych wyborów prezydenckich podczas drugiej tury zaplanowanej na 21 listopada. To Polska zabiegała o przyjęcie tego apelu.

REKLAMA

W dokumencie z zakończonego szczytu UE w Brukseli czytamy, iż Rada Europejska wyraża żal, że pierwsza tura wyborów prezydenckich 31 października nie spełniła międzynarodowych standardów demokratycznych.

Przywódcy 25 państw UE wezwali władze w Kijowie do usunięcia tych braków przed drugą turą i stworzenia warunków pozwalających na wolne i uczciwe wybory, a w szczególności zapewnienia wolnego dostępu do państwowych mediów dla obu kandydatów - premiera Wiktora Janukowycza i lidera opozycji Wiktora Juszczenki.

Przyjęcie tych zapisów to efekt starań Polski, mimo początkowego oporu ze strony prezydencji holenderskiej.

Zdaniem ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, niepokojące jest, że do tej pory Centralna Komisja Wyborcza na Ukrainie nie opublikowała oficjalnych wyników pierwszej tury, co nie pozwala kandydatom, a zwłaszcza kandydatowi opozycji Juszczence, na rozpoczęcie kampanii przed drugą turą wyborów.

Szef polskiej dyplomacji dodał, że krytyczne uwagi międzynarodowych obserwatorów wyborów na Ukrainie dotyczyły przede wszystkim kampanii, ale ostatnio dociera coraz więcej sygnałów podważających wiarygodność wyników wyborów.

W dokumencie końcowym przywódcy państw UE przypomnieli ponadto, że UE traktuje Ukrainę jako kluczowego sąsiada i partnera i cieszy się z wysokiej frekwencji podczas wyborów.