W ciągu zaledwie kilku dni przesyłki z bombami otrzymało kilku wysokich przedstawicieli Unii Europejskiej. Na szczęście żadnemu z nich nic się nie stało. Coraz częściej jednak zadawane są pytania o przyczyny ataków, a także o bezpieczeństwo urzędników Piętnastki.

REKLAMA

Listy z ładunkami wybuchowymi dostał przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi, szef europejskiej policji i szef Eurojust'u, czyli biura do walki z przestępczością zorganizowaną oraz szef Europejskiego Banku Centralnego.

Na szczęście nikomu nic się nie stało. Prodi zapewnia, że od listowej bomby spalił się zaledwie jeden mebel i trochę papierów. Zamachy wywołały szok wśród unijnych dyplomatów. Do tej pory przedstawiciele UE nie byli obiektem zamachów bombowych.

Podejrzanymi o ataki są anarchiści, którzy uważają, że UE jest nową formą imperializmu. Belgijscy komentatorzy traktują też zamachy jako wyraz pewnego kryzysu Unii, która coraz częściej postrzegana jest jako forma narzuconej władzy. Przypominają agresywne manifestacje antyglobalistów podczas unijnych szczytów.

Po Nowym Roku nic już w europejskich instytucjach nie będzie takie samo. Gdy eurokraci wrócą po dwutygodniowej przerwie, czekają ich wzmocnione środki ostrożności, bardziej rygorystyczne sprawdzanie przepustek i weryfikacja korespondencji.

22:10