Komisja obrony musi zająć się umową o oddaniu Litwie kontroli nad częścią polskiej przestrzeni powietrznej. Wniosek Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie trafił już do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Wczoraj nasza reporterka Agnieszka Burzyńska ujawniła, że zapisy nowej polsko-litewskiej umowy transgranicznej mogą narazić Polskę na bardzo duże straty.

REKLAMA

Kontrowersyjnym dokumentem musi zając się sejmowa komisja obrony, ponieważ w północno-wschodniej Polsce, która mogłaby znaleźć się pod litewską kontrolą, są dwa rozległe obszary wojskowe z bazami lotniczymi. W Polsce koordynacja wojskowego ruchu lotniczego jest w rękach specjalnie przeszkolonych kontrolerów. Na Litwie takich specjalistów nie ma.

Podobnie, jak nie ma odpowiedzi na pytanie, jak polscy urzędnicy, którzy negocjowali umowę, wyobrażają sobie rozwiązanie tego problemu. Kontrowersyjnym dokumentem miały się dziś zająć dwie sejmowe komisje - infrastruktury i spraw zagranicznych, ale w ostatniej chwili posiedzenie zostało odwołane, bo nikt się nie zorientował, że koliduje ono z dyskusją o fotoradarach.

Związkowcy alarmują: Polska straci na tej umowie

Lotnicze związki zawodowe alarmują premiera, że ratyfikacja umowy rażąco naruszyłaby interesy naszego kraju, przede wszystkim ekonomiczne. W tej chwili, gdy samolot wlatuje w polską przestrzeń powietrzną na zachodniej granicy przejmowany jest przez naszych kontrolerów i przekazywany Litwinom dopiero na granicy ze wschodnim sąsiadem. Za to są konkretne opłaty - od 1 do 2 tysięcy złotych, w zależności od wielkości maszyny.

Gdyby umowa weszła w życie, to na wysokości Łodzi kontrolę przejmowaliby Litwini i to oni pobieraliby opłaty za przelot nad tą częścią polskiego terytorium. Według ekspertów, straty wyniosłyby wtedy 140 milionów złotych. Te pieniądze nie trafiłyby bowiem do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, a do litewskiej Orononavigaciji.

Kwoty płacone przez linie lotnicze byłyby na dodatek wyższe, bo stawka przelotowa u naszych wschodnich sąsiadów to 49 euro, a u nas 39. Co oznacza, że przewoźnicy ponieśliby dodatkowe koszty z tytułu użytkowania polskiego nieba, wyższe o 10 milionów euro rocznie.

(bs)