Wbrew wcześniejszym ustaleniom jutro w Kijowie nie odbędzie się kolejne posiedzenie okrągłego stołu z udziałem międzynarodowych mediatorów. Na razie więc szef unijnej dyplomacji Javier Solana nie wybiera się na Ukrainę.

REKLAMA

Sytuacja na Ukrainie jest bardzo dynamiczna i w każdej chwili może ulec zmianie – zastrzega jednak rzeczniczka Solany, Cristina Gallach. W poniedziałek rano powinniśmy wiedzieć ostatecznie - dodała.

Na rozwój wydarzeń czeka również prezydent Aleksander Kwaśniewski. Decydujący ruch w sprawie kolejnej tury rozmów należy do ustępującego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. A ten milczy od piątku, czyli od czasu wydania przez Sąd Najwyższy decyzji o anulowaniu drugiej rundy wyborów prezydenckich i o powtórzeniu jej 26 grudnia.

To złowieszcza cisza - ostrzega Julia Tymoszenko, najbliższa współpracowniczka lidera pomarańczowej alternatywy Wiktora Juszczenki. Przede wszystkim jestem przekonana, że Leonid Kuczma, który opuszcza już arenę polityczną, nie będzie odchodził od władzy w sposób spokojny i cywilizowany.

Opozycja obawia się prowokacji, zastraszania, a nawet zamachów ze strony ustępującego prezydenta. Byłoby wielkim błędem sądzić, że on odejdzie dobrowolnie, nawet wtedy, gdy otrzyma gwarancje nietykalności - tłumaczyła Tymoszenko. O takich gwarancjach pisze „The Sunday Times”.

Wg gazety Leonid Kuczma negocjuje umowę, która zapewni jemu i jego rodzinie nietykalność; ma to być forma rekompensaty za spełnienie postulatów opozycji żądającej powtórki II tury wyborów. A chodzi m.in. o to, by w przyszłości Kuczma nie był ścigany za korupcję czy w związku z zabójstwem znanego opozycyjnego dziennikarza, Georgija Gongadze.

„The Sunday Times” pisze, że w zamian za nietykalność Kuczma jest gotowy odwołać Janukowycza z funkcji premiera i zgodzić się na zmianę składu Centralnej Komisji Wyborczej.

Z kolei "Sunday Telegraph" ujawnił, że ze względów bezpieczeństwa Wiktor Juszczenko wywiózł z Kijowa swoją rodzinę - żonę oraz trójkę dzieci. Jak powiedział w wywiadzie dla telewizji BBC lider ukraińskiej opozycji, że podczas kampanii wyborczej otrzymywał groźby i spodziewał się, że zostanie otruty.