Uczniowie i aniołowie. Pies, kogut i kamień. To drugo-, trzecio-, a nawet czwartoplanowi bohaterowie związani z Męką Pańską i Zmartwychwstaniem Chrystusa. Każdy z nich niesie konkretne przesłanie i każdy ma do spełnienia określoną rolę. Dziś w RMF24 przeczytacie co symbolizują kogut i łaciaty pies, czyim patronem jest dobry łotr i dlaczego Ewangelia Świętego Mateusza faworyzuje kobiety. Specjalnie dla Was Ojciec Jan Maria Szewek wyjaśni, kto podczas obrad Sanhedrynu samotnie sprzeciwił się dyskredytacji Jezusa. Franciszkanin z Krakowa odpowie też na pytanie, czy aniołowie mają wolną wolę.

REKLAMA

Kogut

Jezus mu rzekł: «Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Po chwili ci, którzy tam stali, podeszli i rzekli do Piotra: «Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza». Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: «Nie znam tego Człowieka». I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: «Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał
(Mt 26, 34. 73-75)

Kogut jako pierwszy, oznajmia swym pianiem koniec nocy. Chrystus zmartwychwstał nad ranem, bo kiedy kobiety przyszły do grobu skoro świt - jak czytamy w Biblii - to już Go tam nie było. Kamień zastały odsunięty. Obaj zatem - kogut i Jezus - głoszą światu nadejście światła, bo Chrystus umierając na krzyżu i zmartwychwstając zwyciężył ciemność - zło, grzech, szatana i śmierć.

W średniowieczu kogut był uważany za symbol nadziei i wiary. Przypomina wiernym o modlitwie i nawróceniu się.

Kogut - symbol czujnego ptaka, przypominający o powtórnym przyjściu Chrystusa na końcu czasów, umieszczany był od IX wieku na szczycie wieży kościelnej, często w kościołach pod wezwaniem św. Piotra. Według Honoriusza z Autun kogut miał zachęcać do modlitwy wczesnym rankiem. Być może dlatego w XVII wieku poeta, epik Wacław Potocki pisał: "Czemu kurka stawiają na kościelnej bani? Żeby ludzi do modlitw budził jak najraniej".

Pies na Drodze Krzyżowej

W Ewangelii według św. Jana czytamy:

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać
(J 21, 25)

To prawda. Jedną z takich tajemniczych, zagadkowych "rzeczy", o których niewiele pisano, jest obecność psa w czasie drogi krzyżowej. Czworonożnego trzeciplanowego bohatera możemy dostrzec na jednej z najpiękniejszych Dróg Krzyżowych pędzla Józefa Mehoffera, która znajduje się w kaplicy Męki Pańskiej w Bazylice Franciszkanów w Krakowie. Na obrazie - II stacji zatytułowanej "Jezus bierze krzyż na swoje ramiona" widzimy szalejący z nienawiści tłum i łaciatego psa liżącego nogę Chrystusa, a dokładnie rany na niej, spowodowane biczowaniem.

Ktoś może pomyśleć, że skoro artysta tworzył dla franciszkanów, to musiały być i zwierzęta, bo jakże inaczej. Może jednak zamysł Józefa Mehoffera był głębszy? Otóż Chrystus, umierając na krzyżu i zmartwychwstając, odkupił nie tylko ludzi, ale odnowił całe stworzenie.

W Liście do Kolosan czytamy bowiem:

szystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. Zechciał bowiem [Bóg], aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża". A z Listu do Rzymian dowiadujemy się, że "stworzenie również zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych

Szymon z Cyreny

Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego
(Mk 15, 21)

Szymon z Cyreny przeszedł do historii, choć w Ewangelii znajdujemy o nim tylko... jedno zdanie. Ale musiał być znany w tamtym środowisku, w Jerozolimie. Bo podane zostały istotne szczegóły: jego imię (Szymon), skąd pochodził (z Cyreny) i imiona jego synów (Aleksander i Rufus). Szymon z Cyreny jest jednak "bohaterem mimo woli".

Nie wiemy, czy chciał nim zostać. Wiemy natomiast, że został zmuszony przez rzymskich żołnierzy, by pomóc nieść ciężki krzyż Jezusowi, który ledwo go dźwigał. To nie była zatem jego świadoma i dobrowolna decyzja. Mimo to, w oczach ludzi zdobył uznanie, bo nie pomstował, nie opierał się, nie buntował się, ale pomógł, okazał współczucie i serce. Wielkie serce.

Dobry łotr i zły łotr

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»
(Łk 23, 39-43)

W Ewangelii nie podano imion złoczyńców. Wiemy, że było ich dwóch. Obydwaj dopuścili się podobnych przestępstw, za które zostali skazani na karę śmierci. Do historii jednak przeszli jako dobry łotr i zły łotr.

Zły łotr przed śmiercią nie tylko nie okazał skruchy, ale jeszcze urągał i bluźnił Bogu. Dobry łotr żałował swoich występków i zwrócił się do Boga - Chrystusa Ukrzyżowanego, prosząc o miłosierdzie. To on jest symbolem Bożego Miłosierdzia; pokazuje, że nawet w ostatniej chwili życia można jeszcze powrócić do Boga. Chrystus na krzyżu w słowach: "Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju" dokonał pierwszej kanonizacji.

Dziś dobry łotr ma swój dzień w kalendarzu liturgicznym. Nadano mu imię Dyzmas (w prawosławiu Rach). Jest wspominany 26 marca i w związku z tym w Polsce jest to Dzień Modlitw za Więźniów. Jest bowiem patronem więźniów, skazanych na śmierć, kapelanów więziennych, pokutujących i nawróconych grzeszników. Stanowi wzór doskonałego żalu za grzechy.

Niewiasty z Galilei

Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu
(Mt 27, 55)

Z Galilei, a dokładnie z Nazaretu, pochodzili Matka Jezusa - Maryja i Jej mąż, opiekun Chrystusa - Józef. Tam też Jezus Chrystus spędził swoje dzieciństwo i młodość. Między Nazaretem a Jerozolimą jest około 150 km odległości. Ewangelista Mateusz zauważa, że kobiety szły za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. I oprócz żołnierzy, którzy odbywali straż przy Jezusie Ukrzyżowanym, tylko one - kobiety przypatrywały się z daleka. Ani słowa o mężczyznach. Pierwsze do grobu też przyszły kobiety: "Maria Magdalena i druga Maria" - jak czytamy w Piśmie Świętym.

I tak przez wieki, kobiety pokazywano jako bardziej ofiarne i bezinteresowne niż mężczyźni. Bardziej odważne, mniej strachliwe. Psychicznie mocniejsze. Nie wierzycie? Spójrzcie na liczbę członków zakonów klauzurowych w Polsce - najbardziej wymagającą formę życia konsekrowanego. W Polsce mamy 13 żeńskich zakonów klauzurowych, w których mieszka ponad 1300 mniszek. A męskich? Tylko jeden zakon, a w nim jedynie kilkunastu mnichów.

Chrystus na miłość odpowiada miłością. Właśnie kobiecie, a nie mężczyźnie najpierw objawił się Zmartwychwstały.

Józef z Arymatei

Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale
(Mt 27, 57-60)

Każdy z ewangelistów podaje istotne szczegóły na temat tej wyjątkowej postaci. Dzięki temu możemy nakreślić sylwetkę Józefa z Arymatei. Pochodził z niewielkiego miasteczka, leżącego ok. 50 km na północ od Jerozolimy. Był członkiem Sanhedrynu, czyli najwyższej władzy religijnej i sądowniczej. Był człowiekiem dobrym i sprawiedliwym, uczniem Jezusa. Odważył się nie zgodzić na uchwałę i postępowanie Wysokiej Rady, mające doprowadzić do dyskredytacji i eliminacji Jezusa. Złożył votum separatum - zdanie odrębne.

Józef z Arymatei był poważany w swoim środowisku. Bez jakichkolwiek więc oporów udał się do Piłata, aby poprosić o ciało Jezusa. I je otrzymał. Był też człowiekiem zamożnym. Już za życia ufundował sobie grób wykuty w skale, który teraz ofiarował swojemu Mistrzowi. Kupił też za własne pieniądze płótno, w które owinął zdjęte z krzyża ciało Chrystusa.

Józef z Arymatei był człowiekiem światłym, o szerokich horyzontach, dlatego sam był w stanie ocenić, gdzie leży prawda; kto ma rację; kto jest ofiarą, a kto katem.

To właśnie z jego postacią wiąże się legenda św. Graala. Zgodnie z nią, właśnie Józef miał zebrać do kielicha, którego Jezus używał podczas Ostatniej Wieczerzy, krew wyciekającą z boku ukrzyżowanego Chrystusa. I właśnie Józef stał się opiekunem Graala.

Kamień

Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień
(Mt 27, 60 b)
W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa
(Łk 24, 1-3)

Kamień to twarda, spoista i ciężka bryła skalna. Kamienie, ze względu na wielką ich obfitość w Palestynie ciągle były przed oczyma i w myślach Izraelitów. Stąd często pojawiają się w Biblii, zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Zresztą, w mentalności pierwotnej i w symbolice wszystkich ludów kamień zawsze był oznaką ciężaru, siły i potęgi.

Jednak dla Jezusa Chrystusa - Boga-Człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. Kamień nie mógł być dla Niego jako Wszechmogącego jakąkolwiek przeszkodą w powstaniu z martwych. Bo jak mówią Franciszkanie: na Boga - nie ma mocnych!

Aniołowie

Niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje
(Łk 24, 22-23)

Na kartach Biblii, zarówno Starego i Nowego Testamentu w wielu miejscach występują Anioły. Co o nich wiemy?

Są to stworzenia Boże, które kiedyś miały swój czas próby i wyboru. Dobre Anioły opowiedziały się za Bogiem. Złe - wystąpiły i zwróciły się przeciw Bogu. To szatany i diabły. Te drugie szkodzą ludziom. Kuszą do złego i prowadzą na manowce. Dlaczego tak robią? Bo są zazdrosne o człowieka. O to, że człowiek dopóki żyje poprzez swoje wybory może zasłużyć na wieczne szczęście, może osiągnąć niebo, a one już nie.

A zatem Anioły mają podobnie jak człowiek wolną wolę i rozum. Jednak nie posiadają ciała, są czystymi duchami. Choć jest kilka tekstów ewangelicznych, nowotestamentalnych, z których wynika, że w niektórych działaniach mogą przybierać młodzieńców przyodzianych w szaty o niezwykłej bieli. Anioły mogą ukazywać się ludziom w snach, wizjach czy na jawie. Te dobre mają do spełnienia odpowiednie, konkretne misje. Mogą uprzedzać, ostrzegać, wspierać w wykonaniu jakiegoś zadania, pomagać w nawróceniu , ale tez upominać. Te złe - jak już wspomnieliśmy - działają na naszą zgubę.

Uczniowie z Emaus

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi
(Łk 24, 13-15).

Uczniowie z Emaus nie byli apostołami, a zatem nie należeli do grona najbliższych współpracowników Jezusa. Jednak - jak zauważa Ewangelista Marek - to im najpierw ukazał się Zmartwychwstały Chrystus, a później dopiero apostołom. Zatem doświadczyli na własnej skórze prawdziwości słów Chrystusa, wypowiedzianych podczas jego publicznej działalności, że "ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi".

Dwaj uczniowie pochodzili z Emaus i w drodze do tej wioski oddalonej 11 km od Jerozolimy spotkali Jezusa, ale dopiero na miejscu, rozpoznali Go, "gdy wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im".

I na pamiątkę tych właśnie wydarzeń, już w XVI w., mieszkańcy Krakowa opuszczali mury swojego grodu i udawali się do pobliskiej wioski Zwierzyniec, aby spotkać tam Zmartwychwstałego. Ten zwyczaj przetrwał do dziś.

Jednak w tym roku, w związku z pandemią koronawirusa w Poniedziałek Wielkanocny nie będzie tego kolorowego, radosnego Odpustu Emaus w dzielnicy Zwierzyniec, niedaleko siedziby RMF FM.

W tegoroczne święta, dla swojego dobra oraz dobra swoich bliskich - zostańmy w domu.

Posłuchajcie całej rozmowy z franciszkaninem ojcem Janem Marią Szewkiem

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Czy aniołowie mają wolną wolę? Posłuchaj rozmowy z o. Janem Marią Szewkiem

Autorzy: o. Jan Maria Szewek, Blanka Baranowska