Już w zeszły wtorek Donald Tusk obiecał w Brukseli zwiększenie polskiej misji w Afganistanie. Szef rządu najpierw ogłosił swoją decyzję na spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO. Dopiero później o całej sprawie dowiedziała się polska opinia publiczna.

REKLAMA

Brukselską korespondentkę RMF FM dużo wysiłku kosztowało zdobycie wiedzy na temat oferty Donalda Tuska. O znaczącym wzmocnieniu naszego kontyngentu pierwszy powiedział na konferencji prasowej w piątek rzecznik NATO. Tylko dzięki temu Katarzyna Szymańska-Borginon zaczęła dopytywać Radosława Sikorskiego. Wielokrotnie naciskany minister dyplomacji powiedział w końcu, że chodzi o dodatkowych 350 żołnierzy.

To nie była moja propozycja, żeby było jasne. To było tylko potwierdzenie tego, co przekazał sekretarzowi generalnemu już kilka dni temu pan premier Donald Tusk - stwierdził Sikorski.

Premier Tusk po spotkaniu z szefem NATO nie poinformował o swojej decyzji opinii publicznej, chociaż miał do tego okazję podczas konferencji prasowej. Wolał wówczas poprzestać na ogólnikach na temat dobrej współpracy z Sojuszem. Również szef resortu obrony Bogdan Klich mówił w Sejmie tylko o możliwości zwiększenia naszego kontyngentu. Jak się jednak okazuje, decyzje już zapadły i pierwsi dowiedzieli się o nich urzędnicy z NATO.