W kilku miastach Polski protestowano dziś przeciwko energii atomowej. W Warszawie ekolodzy przynieśli przed kancelarię premiera żółte beczki, symbolizujące odpady radioaktywne. W Szczecinie jedna z aktywistek rozebrała się, pokazując trzy piersi, aby zademonstrować, jakie mogą być skutki napromieniowania. Manifestacje mają związek z rocznicą katastrofy w japońskiej elektrowni jądrowej w Fukushimie, która przypada jutro.

REKLAMA

Trzema piersiami w atom na Pomorzu

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Około sto osób z Polski i Niemiec manifestowało przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie przeciwko wybudowaniu elektrowni atomowej w Polsce. Manifestacja przebiegła spokojnie. Jedna z aktywistek, żeby pokazać jakie mogą być skutki napromieniowania, rozebrała się pokazując trzy piersi. Była też inscenizacja alarmu skażeniowego. Demonstranci trzymali transparenty, na których można było przeczytać: "Bałtyk dla polskich rodzin. Nie dla atomu", "Stop budowie kombinatów śmierci" czy "Czarnobyl, Fukushima, Gąski-elektrownie atomowe nie są bezpieczne".

Znajdująca się w gminie Mielno letniskowa wieś Gąski jest jedną z trzech potencjalnych lokalizacji elektrowni jądrowej; dwie inne to: Choczewo i Żarnowiec (Pomorskie). Ostateczna decyzja co do lokalizacji elektrowni atomowej ma zapaść do końca 2013 r., budowa ma ruszyć w 2016 r. i zakończyć się w 2020 r. Planowane są dwie elektrownie o mocy 3 000 MW każda. Przewidywany koszt inwestycji to ok. 3 mld euro za 1 000 MW.

Protestujące pokazują, że energia atomowa może doprowadzić do zmian genetycznych.
Aktywista pokazuje, jak mogą w przyszłości wyglądać pocztówki z wakacji.
Protestujący zgromadzili się przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie.
Protestujący sporządzili listę argumentów przeciw budowie elektrowni.
Protestujący zgromadzili się przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie.
Protestujący zgromadzili się przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie.
Protestujący zgromadzili się przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie.

Żółte beczki dla premiera

Działacze Zielonych 2004 przynieśli przed kancelarię premiera żółte beczki w ramach akcji "Nie chcemy atomu w naszym domu". Ubrani w białe kombinezony i w białych maskach przeciwpyłowych na twarzach ustawili przed kancelarią symboliczne składowisko odpadów radioaktywnych.

Na przyniesionych przed siedzibę premiera transparentach umieszczono napisy: "Zapraszamy do SPA w Gąskach wycieczka do Fukushimy gratis", "Last minute. Wczasy radioaktywne - Gąski, Kopań, Żarnowiec, Lubiatowo", w nawiązaniu do rozpatrywanych lokalizacji elektrowni jądrowych w Polsce.

Na innych transparentach napisano: "Ciesz się życiem, odpoczywaj w cieniu reaktora atomowego", "Kąpiele w basenie z odpadami radioaktywnymi! Odzyskasz promienną młodość"; "Hotel Pod Reaktorem" to udany urlop!!! Promienne plaże!".

Protestujący przekazali też list otwarty do premiera przeciw energetyce atomowej w Polsce. W akcji uczestniczyło ok. 20 osób.

Ekolodzy manifestowali pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Radosław Gawlik i Agnieszka Grzybek prezentują list do premiera.
Akcja Zielonych 2004 "Nie chcemy atomu w naszym domu"
Akcja Zielonych 2004 "Nie chcemy atomu w naszym domu"
Ekolodzy manifestowali pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Akcja Zielonych 2004 "Nie chcemy atomu w naszym domu"
Akcja Zielonych 2004 "Nie chcemy atomu w naszym domu"
Akcja Zielonych 2004 "Nie chcemy atomu w naszym domu".

Rozdawali płyn Lugola i badali licznikiem Geigera

Protest przeciwko energii atomowej obył się również w Katowicach. Działacze Greenpeace rozdawali przechodniom płyn Lugola i badali ich napromieniowania licznikiem Geigera. W niedzielę mamy rocznicę katastrofy w Fukushimie, więc temat jest dziś szczególnie aktualny. Planowana polska elektrownia atomowa na Pomorzu, to olbrzymia inwestycja, która naszym zdaniem jest Polsce zupełnie niepotrzebna - powiedziała Joanna Flisowska z Greenpeace.

W niemieckich elektrowniach atomowych dochodzi co roku od stu do dwustu różnych usterek. To jasno pokazuje, że w elektrowniach atomowych jest miejsce na błąd. Wszędzie, gdzie pracują ludzie, jest miejsce na błędy. Tego nie unikniemy, nie ma więc czegoś takiego, jak bezpieczna elektrownia atomowa - dodała Flisowska. Jej zdaniem, poza względami ekologicznymi, Polski nie stać na budowę elektrowni atomowej.

Przed rokiem - 11 marca 2001 r. - w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami w japońskiej Fukushimie doszło do najpoważniejszej od lat katastrofy dwóch reaktorów w elektrowni Fukushima. Efektem było m.in. skażenie promieniotwórcze i ewakuacja ludzi wokół elektrowni.