Sąd w Rzeszowie w poniedziałek zbada wniosek szefa więzienia o uznanie Mariusza Trynkiewicza za niebezpiecznego, który po odbyciu kary musi być izolowany w ośrodku w Gostyninie. Nie wiadomo, czy decyzja zapadnie tego dnia. Eksperci i prawnicy różnie interpretują nowe przepisy.

REKLAMA

Będzie to pierwsze i precedensowe posiedzenie sądu w takiej sprawie. Przepisy, na których będzie się opierał skład sędziowski przy rozstrzyganiu tej sprawy, weszły w życie niecałe trzy tygodnie wcześniej - 22 stycznia.

Sprawa dalszego izolowania Trynkiewicza, skazanego za zabójstwo czterech chłopców, już po odbyciu przez niego kary 25 lat więzienia zamienionej z kary śmierci w 1989 r., od kilku miesięcy żyje w mediach. W końcu zeszłego roku uchwalono ustawę, która daje możliwość dalszej izolacji i terapii najgroźniejszych przestępców, już po zakończeniu przez nich odbywania kary więzienia - jeśli w toku odbywania kary stwierdzi się u nich zaburzenia.

Od dawna zwracano uwagę na fakt, że kończą się 25-letnie wyroki więzienia osób, wobec których pierwotnie sądy orzekły karę śmierci. Kilka miesięcy po ostatniej egzekucji 21 kwietnia 1988 r. rząd Mieczysława Rakowskiego ogłosił moratorium na wykonywanie wyroków śmierci - obowiązywało aż do formalnego wyeliminowania tej kary przez nowy kodeks z 1997 r. Niezależnie od moratorium polskie sądy orzekły jeszcze kary śmierci wobec 9 osób - najbardziej znanym przypadkiem był Trynkiewicz, który usłyszał wyrok we wrześniu 1989 r.

Po wyborach 4 czerwca 1989 r. - w grudniu tamtego roku - Sejm kontraktowy przyjął ustawę o amnestii. Na jej mocy skazanym na karę śmierci, którzy nie zostali straceni, zamieniono wyroki na kary 25 lat pozbawienia wolności. Kar tych nie można było zamienić na dożywocie, bo do polskiego kodeksu karnego kara dożywotniego pozbawienia wolności powróciła w 1995 roku.

Kara Trynkiewicza dobiega końca we wtorek 11 lutego. Na mocy nowej ustawy o izolacji najgroźniejszych przestępców, wobec takiego osadzonego dyrektor więzienia ma prawo skierować wniosek do sądu o uznanie tego skazanego za osobę niebezpieczną. Skazany, którego dotyczy wniosek, musiał odbywać karę w systemie terapeutycznym i musiano u niego stwierdzić zaburzenia stwarzające "co najmniej wysokie prawdopodobieństwo" popełnienia przestępstwa przeciwko życiu.

Wniosek odnoszący się do Trynkiewicza dyrektor rzeszowskiego zakładu karnego wysłał do sądu od razu w dniu wejścia w życie "ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób", czyli 22 stycznia. Wówczas sąd - zgodnie z procedurą - powołał biegłych, którzy jeszcze 31 stycznia przekazali sądowi opinię ws. Trynkiewicza. Biegli nie wnioskowali o dodatkową jego obserwację przed wydaniem opinii.

Termin posiedzenia wyznaczono na 10 lutego. Zgodnie z ustawą, sprawę zbada wydział cywilny, a nie sąd karny - o to chodziło autorom ustawy, aby uniknąć zarzutu powtórnego karania za ten sam czyn. Sąd zdecyduje, czy Trynkiewicz jest osobą mogącą stwarzać duże zagrożenie w rozumieniu ustawy. Jeśli tak uzna, może albo nakazać dalszą - już nie karną lecz terapeutyczną - izolację Trynkiewicza w specjalnym ośrodku w Gostyninie, lub też nakazać zastosowanie wobec niego nadzoru prewencyjnego z pozostawaniem na wolności.

Nie wiadomo jednak, czy sprawa zostanie rozstrzygnięta już na poniedziałkowym posiedzeniu. Strony postępowania - które musi odbywać się przy udziale prokuratora i pełnomocnika Trynkiewicza - mogą złożyć swoje wnioski (które sąd może, choć nie musi uwzględnić) np. o uzyskanie dodatkowych opinii biegłych lub przesłuchanie świadków, albo ściągnięcie do akt jakichś dokumentów. Sąd może także np. zadać pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu, o co zwracała się do sądu Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Zgodnie z przepisami, każdy sąd może przedstawić TK pytanie prawne co do zgodności przepisu z konstytucją, jeżeli od odpowiedzi na to pytanie zależy rozstrzygnięcie rozpatrywanej sprawy. Wówczas - po skierowaniu pytania - sprawa ulega zawieszeniu do czasu wydania orzeczenia przez Trybunał.

Jeśli w poniedziałek sąd uznałby Trynkiewicza za osobę zagrażającą innym, będzie on miał siedem dni na złożenie wniosku o doręczenie odpisu tego postanowienia z uzasadnieniem. Później ma kolejnych 14 dni na złożenie apelacji. Dopiero po decyzji sądu apelacyjnego postanowienie sądu będzie prawomocne. Wówczas Trynkiewicz będzie musiał w ciągu trzech dni sam zgłosić się do ośrodka w Gostyninie. Jeśli sąd uznałby, że dobrowolnie tego nie zrobi, może zarządzić zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie go do placówki. Według ostrożnych szacunków prawników, procedura do uprawomocnienia się orzeczenia może zająć co najmniej miesiąc.

Równolegle odrębna batalia prawna toczy się w sprawie opuszczenia przez Trynkiewicza zakładu karnego 11 lutego. Niezależnie bowiem od ewentualnej poniedziałkowej decyzji sądu o umieszczeniu go w Gostyninie, we wtorek to orzeczenie nie będzie jeszcze prawomocne, więc Trynkiewicz powinien zostać zwolniony.

Dlatego kierownictwo zakładu karnego wniosło, aby od 11 lutego został on w ramach zabezpieczenia umieszczony w zamkniętym ośrodku, aż do ewentualnej prawomocnej decyzji sądu o jego izolacji. W czwartek sąd uznał jednak, że w ramach zabezpieczenia wystarczający jest zakaz opuszczania kraju i obowiązek zawiadamiania policji o każdej zmianie miejsca pobytu przez Trynkiewicza, a przede wszystkim zgoda dla policji na stosowanie wobec Trynkiewicza działań operacyjnych (np. podsłuchu lub obserwacji).

Ta decyzja nie jest jeszcze prawomocna - zażalenie na nią zapowiedział już pełnomocnik Trynkiewicza. Prawdopodobne, że zażali się także dyrektor zakładu karnego. Nie wiadomo, czy zażalenia będą rozstrzygnięte do 11 lutego. Według sądu i większości prawników nieprawomocna decyzja o zabezpieczeniu jest jednak wykonalna i służby będą mogły działać od 11 lutego, a Trynkiewicza będą obowiązywać nałożone sądowe nakazy.

Inną prawną możliwością zatrzymania Trynkiewicza w izolacji po 11 lutego, a przed prawomocnym zakończeniem sprawy uznania go za "zaburzonego", mogłoby być zastosowanie przez sąd rygoru natychmiastowej wykonalności orzeczenia w tej sprawie. Zdaniem niektórych prawników nie jest jednak jasne, czy sąd będzie mógł zastosować taki rygor, ponieważ to rozwiązanie prawne jest raczej stosowane w przypadku egzekucji świadczeń pieniężnych, a nie w odniesieniu do kwestii związanych z faktycznym pozbawieniem człowieka wolności.

(jad)