W Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie przeprowadzone są sekcje zwłok 33-letniego Andrzeja B. i jego 17-letniej dziewczyny. Wyniki tych badań pozwolą odpowiedzieć na pytanie, kiedy dokładnie zmarła para, która przedwczoraj zabarykadowała się w mieszkaniu przy ul. Cegielnianej 14 w Sanoku.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Wcześniej B. ostrzelał policjantów z okna na trzecim piętrze. Ciała obojga znaleźli antyterroryści, którzy po kilkunastogodzinnej akcji przypuścili szturm na mieszkanie.

Każda z sekcji może potrwać nawet kilka godzin - powiedziała naszemu reporterowi Wiesława Basak, wiceszefowa Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Jak przyznała, badania będą skomplikowane. Wiadomo między innymi, że wykonane zostaną badania toksykologiczne, bo pojawiło się podejrzenie, że para mogła być pod wpływem narkotyków.

Wstępne wyniki sekcji zwłok śledczy powinni poznać wieczorem.

Mieli rany postrzałowe okolic głowy

Wczoraj prokuratura ujawniła, że 33-letni bandyta i jego przyjaciółka zginęli od ran postrzałowych okolic głowy. Według naszych nieoficjalnych ustaleń, Andrzej B. najpierw zastrzelił 17-latkę, a później popełnił samobójstwo.

Śledczy będą dopiero ustalać, czy dziewczyna przebywała w mieszkaniu przy ul. Cegielnianej dobrowolnie. Policja twierdzi, że tak. Nie zdradza jednak źródeł tej informacji - mówi jedynie o "źródłach operacyjnych". Mieszkanie miało być "monitorowane" - w jaki sposób, tego nie wiadomo. Tajemnicą jest między innymi, czy policjanci je podsłuchiwali.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video