Awarie parkomatów dają się we znaki mieszkańcom Torunia. Urządzenia działające zaledwie od sierpnia psują się średnio 120 razy w miesiącu. Okazały się zbyt wrażliwe na wilgoć.

REKLAMA

Lista problemów jest długa. Najczęstszy to samoczynna zmiana strefy czasowej przez parkomat – wrzucamy pieniądze, czekamy na bilet godzinny, a dostajemy półgodzinny. Automaty wprowadzają też w błąd, informując, że parkujemy w miejscu, gdzie strefa jest bezpłatna. Z niewiadomych przyczyn przekręca się bowiem "bębenek", na który naklejone są informacje o strefach - zielona o płatnej i biała o bezpłatnej. Normalnie informacja o niepobieraniu opłat powinna się wyświetlać przed godziną 8.00 i po 18.00, ale zdarza się, że jest tak również w ciągu dnia.

Lista usterek jest długa. Automaty połykają bilon, z kolei część urządzeń z kolorowymi wyświetlaczami LCD, które oprócz parkomatów pełnią również funkcję informatorów miejskich, zawieszają się w weekendy i święta, kiedy kierowcy z nich nie korzystają. Technicy muszą wówczas co rano objeżdżać wszystkie urządzenia by je... zresetować. Kierowcy narzekają, że tanie parkometry to bubel, a drogowcy rozkładają ręce i pocieszają, że przynajmniej serwis jest sprawny.

Zima przyniesie jeszcze więcej kłopotów, bo część parkomatów jest zasilana z baterii słonecznych. Miejski Zarząd Dróg w Toruniu już zapowiedział, że wystąpi do producenta o wymianę wadliwych zegarów i oprogramowania parkometrów. Posłuchaj relacji z Torunia reportera RMF FM Tomasza Fenske:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Producent toruńskich parkomatów, Kolejowe Zakłady Łączności, zaznacza, że w części urządzeń wadliwe, kwarcowe zegary już zostały wymienione. Trafiła nam się wadliwa partia "kwarców", trudno powiedzieć ile - mówi Piotr Dambecki. W tych automatach, o których wiemy, że były wadliwe, problem już się nie powinien powtarzać. Tak to jest, jak się kupuje tani sprzęt - komentuje jeden z kierowców, którego zagadnąłem na ulicy Piastowskiej. Jak ma być bezawaryjny to niestety kosztuje.