Badania materiału genetycznego pobranego od kobiety oskarżającej prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego o gwałt, wskazują właśnie na niego. To DNA prezydenta Olsztyna - informuje "Rzeczpospolita" na swojej stronie internetowej. Adwokaci Małkowskiego bagatelizują sprawę i podkreślają, że przecież prezydent przyznał się do romansu z kobietą, więc o gwałcie nie może być mowy.

REKLAMA

Z naszego punktu widzenia, wynik badań DNA w sprawie naszego klienta niczego nie zmienia. Małkowski już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do romansu z tą kobietą i nie było tu mowy o jakimkolwiek gwałcie - powiedział reporterowi RMF FM jeden z obrońców prezydenta Olsztyna, mecenas Marek Małecki.

Czesław Małkowski jest oskarżony o zgwałcenie ciężarnej urzędniczki. Prezydent został zatrzymany w tej sprawie pod koniec lutego przez białostocką prokuraturę. Dwa tygodnie później sąd wyższej instancji uznał je za zasadne i aresztował prezydenta Olsztyna na trzy miesiące.

W czerwcu olsztyński sąd okręgowy nie uwzględnił zażalenia na przedłużenie tymczasowego aresztu dla Czesław Małkowskiego, prezydenta Olsztyna. Według decyzji sądu rejonowego podejrzany o przestępstwa seksualne prezydent ma pozostać w areszcie do 14 września.

Małkowski podczas przesłuchania przyznał się do odbywania stosunków seksualnych z urzędniczką, ale twierdził, że były one dobrowolne. Dowodził, że kobieta odbyła z nim stosunek seksualny, a jego nasienie połknęła. Pytaniem kluczowym było więc czy w materiale genetycznym będzie ślina - czytamy na stronie internetowej "Rz”.