Miało być w czerwcu, teraz ma być na jesieni. "Tanie Państwo" - jedno z najważniejszych haseł kampanii PiS być może wejdzie w życie dopiero w październiku - dowiaduje się RMF FM. Wszystko zależy od ostatecznego kształtu reformy finansów publicznych.

REKLAMA

Szumnie zapowiadany program, jedna z obietnic Prawa i Sprawiedliwości złożonych przed wyborami, ujrzy światło dzienne cztery miesiące po zapowiadanej na czerwiec premierze. Plan zakładał, że oszczędności już w przyszłym roku sięgną miliarda złotych. Politycy zapowiadali cięcia w administracji i redukcję wydatków w ministerstwach - na samochody czy telefony służbowe…

Problem w tym, że lansowany przez poprzedniego premiera program przepadł, tak jak Kazimierz Marcinkiewicz. Najpierw dokument krążył z resortu do resortu, gdzie był opiniowany. Teraz okazuje się, że nie będzie on wdrażany, dopóki nie będą gotowe wszystkie ustawy o finansach publicznych. A to stanie się dopiero za kilka miesięcy. Do października będziemy znali ostateczny kształt ustawy o finansach publicznych. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, ile w pierwszym okresie oszczędzamy – tak spóźnienie tłumaczy minister Przemysław Gosiewski.

Trzeba więc będzie zaczekać. Ale warto – bo szykuje się rozwiązanie arcyciekawej zagadki: jak i gdzie rząd zamierza oszczędzać w sytuacji, gdy nie tak dawno lekką ręką wydał pieniądze na kilka resortów stworzonych dla LPR-u i Samoobrony. Wszak matematyki oszukać się nie da.

Dodajmy jeszcze, że utworzone w maju Ministerstwo Gospodarki Morskiej nie wie, ile środków przeznaczy na swoje funkcjonowanie. Jak dowiedzieliśmy się w resorcie, obliczenia będą znane dopiero w… marcu przyszłego roku. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Daniela Matolicza:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio