Prawie milion złotych na imprezy, a niecałe 125 tysięcy na pomoc dla załogi. Według związkowców w ten sposób podzielono fundusz socjalny w fabrykach SHARP-a pod Toruniem. Gdy taki podział wywołał ostre komentarze wśród pracowników, do Solidarności dotarły informacje, że firma chce utajnić protokoły kolejnych zebrań komisji socjalnej.

REKLAMA

Sygnały o utajnianiu protokołów zaniepokoiły, ale i rozbawiły przedstawicieli „Solidarności”. Związkowcy z SHARP-a mówili, że następne dokumenty są opatrzone pieczęcią: „Tajne”. Tajność dokumentów wynika z ustawy o tajności, a nie z samego faktu przystawienia pieczątki. Można do instrukcji obsługi gaśnicy przystawić pieczątkę „Tajne” i to nie sprawia, że ona będzie tajna – tłumaczy reporterowi RMF FM Tomaszowi Fenske Jacek Żurawski z NSZZ „Solidarność” w Toruniu.

Dodaje też, że taki podział funduszu socjalnego w dobie kryzysu jest co najmniej kontrowersyjny. Budzi to zdziwienie teraz, kiedy firmy zastanawiają się jak oszczędzać i jak zaoszczędzone pieniądze w takiej formie przekazać pracownikom - mówi Żurawski.

Dyrektor do spraw personalnych w SHARP - ie zaprzecza, że dokumenty były utajniane. Potwierdza natomiast, że zarząd firmy prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie ujawnienia mediom informacji o podziale pieniędzy. Tu rodzi się absurd, bo informacje te są przecież jawne.